czytam, bo bez czytania nie potrafię żyć.. a filmy oglądam, bo lubię.. czasami nawet coś uda mi się ugotować.. ten blog piszę wyłącznie na własny użytek..
Zakładki:
Czytam:
Odwiedziłam lub odwiedzę:
Oglądam:
Słucham:
Tu zaglądam i podczytuję:
WAŻNE - potrzebna pomoc !!!
ZAKUPOWO:
wtorek, 31 grudnia 2013
2014 - koniec....

chyba mi już wystarczy... nie wiem, na razie tak czuję... zawieszam pisanie bloga - może zacznę pisać książkę... ;)

koniec roku jest dobrym momentem na podejmowanie takich decyzji, tak więc czynię..

Wszystkiego Dobrego dla Wszystkich Dobrych Ludzi...

2014

wtorek, 17 grudnia 2013
...

wtorek, 19 listopada 2013

połowę listopada mamy za sobą...

jeszcze kilka, może kilkanaście dni i spadnie śnieg... ja typuję pierwszy śnieg na 28 listopada...

jak co roku, w połowie listopada spada na mnie świątecznych filmów oglądanie.. tak mam i już... lubię świąteczne filmy, choinki, cuda, śnieg a nawet latające renifery...

więc oby do Świąt! :)

123

456

niedziela, 03 listopada 2013
kubilus karolina...i odrobina radości...

książki Karoliny Kubilus przeleżały od lata do jesieni, ale może to i dobrze, bo w sam raz pasują do jesiennych wieczorów.. - te poniżej przeczytałam w ciągu ostatniego tygodnia..

nad jedną z nich - "Serce nie słucha" - zarwałam noc do 3-ciej nad ranem i to jest mój wyznacznik dobrej kobiecej literatury, że napisana jest tak, aby chciało się czytać stronę za stroną, by dowiedzieć się, co dalej..

"Zobaczyć tęczę" i "Jak zjeść słonia?" - to przyjemna, lekka literatura, w sam raz przed snem, albo na posiedzenie przy kawie, z widokiem na jesienny ogród..

literatura kobieca ma to do siebie, że wszystkie te opowieści są do siebie nieco podobne, ale co z tego? dawki pozytywnej energii, która z tych książek płynie, nigdy za wiele... :)

123

 

sobota, 02 listopada 2013
kurczak cytrynowo-miodowy z jabłkami...

..leżakuje sobie na balkonie i dojrzewa w przyprawach i mazidłach, aby niedługo zostać upieczonym..

nadziany wewnątrz jabłkami i cytrynami, leżakuje w mazidle z oliwy, cytryny, miodu, czosnku, oregano, pieprzu i papryki, soli oraz odrobiny przyprawy grillowej ziołowej..

będę go piekła godzinę w temperaturze 200"C..

z żurawiną na gorąco powinien smakować wybornie, a czy będzie? :)

jedna, druga, trzecia, czwarta i..następna...

w sumie wyszło ich około...52 szt... część nie doczekała lukrowania...

czas pieczenia - łącznie godzina z kawałkiem, z tym, że na jedną partię przypadało 15 minut..

mocno kawowe, z kawowym lukrem.. - uzależniłam się od kawy, pod każdą postacią...

i..liście lecą z drzew....

1

2

 

labirynt i Sarah..

dwa, godne polecenia filmy...

pierwszy "Sarah" opowiada o kobiecie, która podąża śladami historii i cofa się do czasów drugiej wojny światowej, do historii Sary, małej Żydówki, której dzieciństwo i los związane są z mieszkaniem, które właśnie główna bohaterka miała zająć w spadku od rodziców męża... zawile tłumaczę, ale film dobry, francuski z Kristin Scott Thomas..

1

 

drugi, to "Labirynt" - historia porwania dwóch dziewczynek i ojca jednej z nich, który na własną rękę rozpoczyna swoje własne, prywatne dochodzenie - dobre kino, ale wkurzające niemiłosiernie...

2

 

rosół drobiowy..

zazwyczaj gotuję rosół wołowo-drobiowy... tym razem rosół jest wyłącznie z kurczaka (nie kury).. kluseczki prawie jak szpecle, ale nie, to są lane kluski...

1

2

wtorek, 29 października 2013
pieczarka, jak jesienny grzyb....

dostałam trochę malutkich pieczarek... i tak naprawdę jedyne, co przyszło mi do głowy, to ich usmażenie w całości..

druga wersja miała być z papardelle i płatkami kurczaka, ale nie miałam weny...

wprawdzie spędziłam dzisiaj cały dzień w domu i był na to czas, ale sił brakło, jakbym co najmniej wróciła z kopalni..

pieczarki usmażone na maśle z paroma kroplami oleju i szczyptą soli...

1

2

3

poniedziałek, 21 października 2013
wszystko przez Weronikę....

jedna z moich ulubionych prezenterek radiowych, z radia Chilli Zet lub Zet Chilli jak kto woli, podzieliła się ze słuchaczami tym oto teledyskiem..

aż się tańczyć chce, na poranną gimnastykę w bieganinie szykowania się rano do pracy jak znalazł..

niedziela, 20 października 2013
weekend z Jane Austen...

czasami z rzeczywistości warto uciec w fikcję... weekendowe wieczory bardzo się do tego nadają..

zaczęłam słuchać audiobooka "Rozważna i romantyczna", ale nie dałam rady słuchać lektorki, która myliła przecinki z kropkami.. dlatego też włączyłam sobie film... a potem drugi, a potem kolejny...

czy Jane Austen mogła sobie wyobrażać, że jej historie będą miały swoje fanki w XXI wieku?

 

sobota, 19 października 2013
pseudo chilli, pseudo con carne..

po prostu pulpety z czerwoną fasolą.. prawie jak chilli con carne, ale prawie...robi wielką różnicę..

1

2

przepis prosty jak pulpety... zrobić pulpety, zagęścić sos, dodać fasolę z puszki i dwie garści świeżego szpinaku..

zamiast ryżu miałam tu makaron w dinozaury, ot poniosła mnie fantazja..

 

śladami bobrów...

11

24a

56

78

910

1112

1315

1617

w jeden z październikowych weekendów szwendałyśmy się z Nuśką po lesie, szukając śladów bobrów podgryzaczy..

znalazłyśmy tylko parę jeżyn, piękne kwiaty trzmieliny pospolitej, mysią norkę, parę muchomorów, prawie ścięte już zębami bobrów drzewo i wygniecioną w sitowiu ich ścieżkę do jeziorka..

na suchych gałęziach sosen powiewały sobie niteczki babiego lata, a przez cały dzień dziarsko pracował i stukał dzięcioł... jest wytrwały, bowiem widzę go w tym samym miejscu już cały miesiąc...

no i fotki doczekał się też Natan, który dostojnie zaległ przed kominkiem..

 

piątek, 18 października 2013
...tak, bez słów....

parę lat temu usłyszałam tę piosenkę w wykonaniu Edyty Jungowskiej, o Nouvelle Vague też usłyszałam jakiejś dwa, trzy lata temu - a teraz proszę, dwa w jednym... - ładne wykonanie, choć tak na prawdę wolę chrypkę Jungowskiej...



sobota, 28 września 2013
..kiedy wrzesień się kończy....

kilkanaście dni temu u bei-sjf usłyszałam ten utwór, którego wcześniej nie znałam, pomimo iż wykonawcę wielbię już od lat wielu....

piękna jesienna gitara i piękne dźwięki pianina...

męczę tę melodię już kilkanaście wieczorów.....

15 września 1994 roku, to dzień, który jest jednym z trzech najważniejszych dni w moim życiu, jednym z dwóch, które spustoszyły mój świat...

 

środa, 25 września 2013
wieczornie...

bez słów...

niedziela, 15 września 2013
pajujo...

Pajujo....wzięło i ujęło....mnie, a przypadkiem trafiłam na końcówkę Must be the music w Polsacie...

już mają we mnie fankę :)

rozmowy bez ogródek...

'Rozmowy bez ogródek'- to tytuł francuskiego filmu, którym poraczę się dzisiejszego popołudnia..

bardzo klimatyczny film...

1

no więc tak....

no więc tak: moje przetwórstwo warzywne zaowocowało (?) 30 słoiczkami sałatki warzywnej, z czego dziesięć poszło już w 'dobre ręce'...

1

2

sałatka z 10 kg kapusty, 2 kg papryki, 2 kg marchwi, 2 kg cebuli, 0,5 kg cukru, 4ch płaskich łyżek soli, 1 litra oleju i 1 litra octu 6% wyszła, co by się nie chwalić, bardzo zjadliwie :) czego dowód prezentuję fotką zaserwowanego obiadu..

3

browary nie zarobią na mnie za wiele, bo wypiłam tylko pół szklanki ciemnego Gniewosza (piwo całkiem, całkiem, nawet dobre - tyle, że ja dużo nie potrzebuję)

4

miłej niedzieli..

 

sobota, 14 września 2013
cukinia...

kocham te warzywa w jesiennych barwach.. kocham i już.... cukinia duszona lub podsmażana albo zapiekana, nadziewana...

w ogóle kocham jesień...

1

2

weekendowe przetwórstwo warzywne...

zapowiedzi pogody przyniosły zachmurzenia, deszcze, więc jeśli nie spacer, nie wyjazd za miasto, to może chociaż połączenie przyjemnego z pożytecznym?

38 słoików czeka na wypełnienie... na razie organizuję się logistycznie, wyparzanie słoików, gotowanie nakrętek i takie tam...

a potem szast prast, kupa roboty i mam nadzieję - późniejszego zadowolenia...

co to będzie? a chyba łatwo zgadnąć :)

1

 

niedzielne zbrodnie namiętności...

wspominałam o tym, fantastyczna seria kryminalna, Szwecja i zbrodnie.. ale Kino raczy nas tymi filmami w niedzielę o 20.10 - cudowny klimat tamtych lat, a jakie wyposażenie wnętrz! dobre zagadki, relacje międzyludzkie i na prawdę świetne kino...

12345678

bardzo polecam :)

 

niedziela, 08 września 2013
ruch w biblioteczce...

i kolejna wymiana starych książek na nowe... a idą długie jesienne wieczory...

12

43

będzie co czytać... :)

ciasto drożdżowe..

i jeszcze trochę cierpliwości...



sobota, 07 września 2013
ozorek..

jak świat światem, ozorek w sosie chrzanowym kojarzy mi się i z barem mlecznym i z końcem lata..

w sam raz na chłodniejszą końcówkę lata, kiedy jesień zagląda już w okna i czymś trzeba rozgrzać żołądek..

tak więc potrzeba tylko parę ozorów wieprzowych, jarzyny, mały słoiczek chrzanu oraz parę łyżeczek mąki, a i ciut przypraw..

ozorki gotujemy dłuuuugo, z warzywami - gdy są już miękkie, odcedzamy warzywa i przecedzamy wywar (lubię czysty do ozorków), zaprawiamy go mąką i chrzanem..

ozorki najbardziej lubię z gotowanymi ziemniakami i mocnym chrzanowym sosem..

1

3

na deser porzeczka gigant, czerwona - moja najulubieńsza..

4

Łowicz wreszcie się zlitował nade mną i zrobił dżem z czerwoną porzeczką..

5

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 19