czytam, bo bez czytania nie potrafię żyć.. a filmy oglądam, bo lubię.. czasami nawet coś uda mi się ugotować.. ten blog piszę wyłącznie na własny użytek..
Zakładki:
Czytam:
Odwiedziłam lub odwiedzę:
Oglądam:
Słucham:
Tu zaglądam i podczytuję:
WAŻNE - potrzebna pomoc !!!
ZAKUPOWO:
piątek, 30 listopada 2012
hot fuzz...ostre psy....

tvn7 skończył właśnie emisję świetnego brytyjczyka... Hot Fuzz, polski tytuł Ostre Psy... - no po prostu świetny film... w typowym, angielskim humorze...

nietypowa komedia sensacyjna... boski, tak głupi, że aż śmieszny - coś na podobieństwo Zgonu na pogrzebie z odrobiną Hot Shots, nieee...no brak mi słów, gorąco polecam oglądnięcie - dla relaksu oczywiście...

powtórki w tv nie będzie, ale jest ten film na portalach filmowych...

niedziela, 18 listopada 2012
kurczak w sosie serowo-pieczarkowym...

od czasu do czasu ubolewam sobie mocno, że nie mam ogromniastej lodówki i takiej też zamrażarki.. oj, zapasów miałabym co nie miara... a do tego jeszcze spiżarnia z ogromem przetworów na zimę...ogórki, grzybki, sałatki wszelkie, soki, kompoty... - się rozmarzyłam znowu...

lubię mieć w swojej lodówce różne produkty, zarówno świeże jak i mrożone - tak też poczyniłam z pieczarkami, które ostatnio kupiłam z przeznaczeniem na pizzę i coś jeszcze.. - część zamroziłam, a z części postanowiłam zrobić sos do kurczaka.. w swojej nomenklaturze nazywam to 'z szybka' potrawką..

1

przepis:

  • 1,5 piersi z kurczaka
  • 1/2 kg pieczarek
  • 1,5 cebuli (można 2, ja miałam zbywającą połówkę, więc nie obierałam drugiej całej)
  • 1 śmietana 18% - 400 ml
  • 3/5 szkl wody
  • 2 czubate łyżki serka topionego (w pudełeczku)
  • łyżka siekanej natki pietruszki
  • sól, pieprz do smaku
  • margaryna do smażenia pieczarek - 2 łyżki
  • olej do smażenia kurczaka - 2 łyżki

obraną cebulę pokroić na piórka i przesmażyć na margarynie, gdy już będzie robiła się szklista dodać pokrojone w plastry pieczarki i smażyć tak długo, aż zbrązowieją, a niektóre się nawet przypieką.. (to daje lepszy pieczarkowy smaczek) - dodać ciut soli i pieprzu

na drugiej patelni (lub tej samej, gdy nie chce nam się zmywać ogromnej ilości naczyń) przesmażyć kurczaka pokrojonego w małe paski lub kawałki - jak kto woli (u mnie to wszystko zależy od nastroju)

2

gdy kurczak będzie już wystarczająco przesmażony - przełożyć go wraz z pieczarkami i cebulą do garnka, dodać wodę oraz śmietanę

śmietanę należy dobrze i szybko wymieszać, aby się nie zwarzyła* (od waru, nie wagi) - na samym końcu dodać ser topiony i równie dokładnie mieszać sos..

doprawić jeszcze do smaku solą i pieprzem, wsypać natkę pietruszki i podawać z makaronem pappardelle lub tagliatelle (czyli wstążkami szeroką lub bardziej szerszą) :) albo z ryżem - co też czasami czynię..

uwaga: sos serowy szybko gęstnieje, więc albo można dodać więcej wody (ja to robię na drugi dzień) albo uważać przy odgrzewaniu potrawy, żeby nie przywarło i nie przypaliło się dno garnka..

3

jabłecznik a'la tarta...

jabłecznik (o rany, jak ja dawno nie słyszałam tej najnormalniejszej nazwy ciasta jabłkowego - tylko szarlotki i szarlotki) - no więc jabłecznik a'la tarta, a to dlatego, że upieczony w formie do tarty i cieniutki jak tarta... ale z kruchym tartowym ciastem, to nic wspólnego nie ma...

1

ot, miał być ten jabłecznik tak szybki jak sypana szarlotka po prostu..

przepis (improwizowany)

  • 10 jabłek normalnej, standardowej wielkości
  • 1/2 szklanki mąki
  • 1/2 szklanki kaszy mazurskiej drobnej (nie miałam już manny)
  • 1/2 szklanki cukru (dałam ciut mniej ostatecznie) + 2 łyżki do jabłek
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia (dałam na oko)
  • 50 g masła, może 60 g
  • do posmarowania formy trochę Kasi - margaryny

suche składniki wymieszałam ze sobą, jabłka obrałam i starłam na tarce z dużymi oczkami - posłodziłam te jabłka dwiema czubatymi łyżkami cukru

formę posmarowałam margaryną Kasią, wysypałam część suchej mieszanki ciastowej na spód rozprowadzając równo, na to wyłożyłam jabłka, a z pozostałej części suchego ciasta zrobiłam kruszonkę dodając zimne masło

piekłam 40 min w temp 180"C z termoobiegiem - bo zależało mi na tym, żeby kasza 'doszła', ale nie doszła :) ta, w kruszonce nie doszła wcale, więc wierzch ciasta jest nieco kruchy i trzeszczy pod zębami :)

2

nie przeszkadza to jednak łasuchowi na degustację, choć drugi raz już tego nie zrobię tzn nie zamienię manny na mazurską...

3

magiczny, magiczne, magiczna....

weekend filmowy przebiega mi pod hasłem 'magiczny' w odmianach tego słowa... - mało jest filmów dla dorosłych o tytułach zawierających pewnego rodzaju 'magiczność' - najwięcej jest fimów animowanych dla dzieci...ale jakoś niespecjalnie miałam na nie ochotę...

chociaż, Bolka i Lolka to mogę na okrągło, albo na przykład Tom i Jerry, albo...Krecika... :)

no ale wracając do tematu, obejrzałam cztery filmy...

12

34

 

1/ Magic Mike - oprócz walorów artystycznych tj występów tanecznych grupy facetów - fabuła tego filmu specjalnie mnie nie poruszyła, choć wątek głównego bohatera - zbieranie pieniędzy na realizację marzeń - to dobry kierunek... film się skończył chyba za szybko, brakuje tradycyjnego dobrego zakończenia... ocena filmu: taniec 4/6, fabuła 3/6

2/ The Magic of Belle Isle - z rolą główną Morgana Freemana (lubię tego aktora i filmy, w których gra) - to historia autora westernów, który popadł w alkoholizm i stracił inspirację do pracy. Wynajmuje dom w pięknej miejscowości Belle Isle, a poznana mieszkająca w pobliżau rodzina pomaga mu w przenośni - stanąć na nogi... moja ocena filmu 4/6

3/ Magic Beyond Words: The J.K. Rowling Story - to historia życia autorki powieści o Harrym Potterze.. - mnie się dobrze oglądało ten film...niby biograficzny, ale na swój sposób familijny, ciekawy...takie uzupełnienie, przedmowa do filmów o Harrym - wart obejrzenia... ocena: 4/6

4/ Magiczna kula - Snowglobe - główna bohaterka Angela dostaje w prezencie kulę śnieżną, która powoduje, że święta stają się cudowne i idealne, ale czy do końca magiczna kula może uszczęśliwić Angelę? - ciepły, świąteczny film na jesienne i zimowe wieczory, gdy zaczynamy mieć już ciągotki świąteczne... - ja powoli zaczynam je mieć :) ocena: 3/6

w zeszłym roku zrobiłam sobie maraton filmów świątecznych - choć niektóre naiwne do bólu, ale potrafiły nastroić mnie świątecznie i radośnie, a o to przecież w tych filmach chodzi...

bo....coraz bliżej święta!

wtorek, 13 listopada 2012
Benedict Cumberbatch..i Sherlock Holmes..

a kto jeszcze nie oglądał i nie zna nowego, uwspółcześnionego Sherlocka Holmes'a - bytyjskiego serialu telewizji BBC - to gorąco polecam...

zdecydowanie bardziej mi się podobał ten film, niż wersje kinowe ostatnich lat..

* z ostatniej chwili - właśnie dowiedziałam się, że telewizja AXN będzie puszczała "Elementary" - film amerykański z 2012 r o Sherlocku Holmes'ie w Nowym Jorku - może być ciekawy - zapewne będę oglądać..

pieczyste..

zamiana ról.. miała być duszona łopatka na obiad, wyszła pieczona do chleba wędlina..

1

łopatkę rozcięłam tak, żebym mogła z niej zrobić roladę - użyłam przypraw: soli, przyprawy do grilla, czosnku, pieprzu ziołowego i majeranku..

całość mocno zwinęłam, wsunęłam w siatkę wędliniarską i zawinęłam w folię aluminiową

łopatka poleżała w lodówce jedną dobę, piekłam ją w temp. 200"C przez 1h 15 min

2

 

do chleba wyśmienita...no i własnej roboty...

3

..z Ireną w jesienny wieczór...

jesienne wieczory mają to do siebie, że w swojej przewidywalności bywają nieprzewidywalne..

wystarczy trochę chłodu i trochę ciepła, a przede wszystkim nieco wieczornej ciszy.. odrobinę  światła ulicznych latarni i wszechogarniającej najbliższy świat mgły... mlecznej, dymnej i gęstej, opadającej na ciemne, ciche ulice..

jesienne wieczory są naprawdę piękne, prawda?  prawie tak klimatyczne, jak te filmowe mgliste, z lekka przerażające Kubą Rozpruwaczem na angielskich ulicach jakiś wiek lub ze dwa wieki temu..

co robić w takie wieczory? ano...

podkręcić kaloryfery, żeby w domu było cieplej...

poszukać cieplejszego i bardziej miękkiego pledu..

nastawić wodę na herbatę i rozejrzeć się za cytryną...bo ta, choć najczęściej leżakuje w lodówce, potrafi zaplątać się w okolicach czajnika - czyżby tam jej było cieplej?

..a następnie -

następnie umościć się już na dobre i wygodnie na kanapie i sięgnąć po "Irenę" Małgorzaty Kalicińskiej i Basi Grabowskiej (córki)..

no..i to by było na tyle...

1

niedziela, 11 listopada 2012
sałatka z kapusty, papryki, marchwi i cebuli...

przetwórstwo warzywne miałam dzisiaj od rana w domu - do teraz pachnie mi cebulą i kapuchą we wszystkich kątach...

1

przepis na sałatkę dostałam od Asi G-J i robiłam tę sałatkę pierwszy raz w życiu (w ogóle pierwszy raz robiłam sałatkę do słoików)

baaardzo mi się przydała maszynka do mielenia mięsa Zelmera, tzn do szatkowania dwóch główek kapusty, cebuli, papryki i marchwi... - uszczęśliwiła mnie dzisiaj i to bardzo, nie wyobrażam sobie, że stoję i ciacham to wszystko nożem...

no, a nasze Mamy i Babcie wszystko ręcznie robiły.... nie mówiąc już o praniu ręcznym na tarze...

przepis od Joanny jest taki:

  • 5 kg kapusty
  • 1 kg papryki
  • 1 kg cebuli
  • 1 kg marchewki
  • ½ l oleju
  • ½ l octu 6%
  • 30 dag cukru
  • sól do smaku (od 1- do 3 łyżek, ja dałam - końskim targiem - 2 łyżki)

2

 warzywa poszatkować, wymieszać, zalać zaprawą, ponownie wymieszać i odstawić na 2 godziny

3

paprykę z cebulą poszatkowałam najpierw

4

następnie poszatkowałam kapustę, a na koniec marchew..

przemacerowaną sałatkę przełożyć do słoików i pasteryzować 20 min (w garnku lub piekarniku) - ja wybrałam opcję piekarnik - 20 min temp. 120 "C

6

7

część słoików trafiła do garnka, bo piekarnik ma niestety ograniczoną pojemność...

nieskromnie powiem, że sałatka się udała :)

kobieta domowa zakorzenia się we mnie coraz bardziej i mocniej...

od dzisiaj zaczynam zbierać słoiki, bo lato niebawem i sezon przetwórczy też ;) no wiem, wiem, najpierw jeszcze zima, Święta, Sylwester i przedwiośnie... potem jeszcze Wielkanoc... ale ze słoikami to nie taka prosta sprawa, nieprawdaż ? :)

kosztowo wygląda tak: kapusta ok 7 zł, papryka 5,40 zł, marchew 2 zł, cebula 1,30 zł, olej 3 zł, ocet 0,30 zł  razem = 19 zł

wyszło mi 15 słoików różnej wielkości plus dwie porcje surówki do obiadu (bez pasteryzowania - też pycha! )

8