czytam, bo bez czytania nie potrafię żyć.. a filmy oglądam, bo lubię.. czasami nawet coś uda mi się ugotować.. ten blog piszę wyłącznie na własny użytek..
Zakładki:
Czytam:
Odwiedziłam lub odwiedzę:
Oglądam:
Słucham:
Tu zaglądam i podczytuję:
WAŻNE - potrzebna pomoc !!!
ZAKUPOWO:
wtorek, 17 kwietnia 2012
obyczajowe, sensacyjne oraz pozostałe...

nie będę dzielić już reszty obejrzanych przeze mnie filmów na gatunki czy to komedia, czy psychologiczny...

tak więc oglądanie trwa nadal, a te tutaj zakończą przegląd filmów z ostatniego tygodnia..

123

4586791011

 "Rewers" (6/6) - podchodziłam do tego filmu dwa razy i zawsze coś mnie odwodziło od jego obejrzenia, a to brak czasu, a to nastrój, a to tamto... no i wreszcie film pokazała telewizja i całe szczęście, bo to bardzo dobre kino! - specyficzny, świetny, niesamowita gra aktorska - no brak słów, ale ten film trzeba koniecznie obejrzeć.. - bardziej pewnie spodoba się ludziom, którzy o tamtych czasach mają jako takie pojęcie...

"Do ośmiu razy sztuka" (4/6) - obyczajowy, francuski o kobiecie szukającej pracy, chwytającej się różnych sposobów, aby tę pracę znaleźć, ot taka coraz częściej spotykana codzienność..

"Kobieta na skraju dojrzałości" (Young adult)(3/6) - trochę denerwująca historia trzydziestoletniej kobiety, chcącej ułożyć sobie życie na nowo, cofnąć się do przeszłości, bez względu na to, że tak się po prostu nie da...

"Charlie st.Cloud" (4/6) - o, to piękny film i smutny, o tragedii rodzinnej, życiu, miłości... - dobrze, że są takie filmy, człowiek zatrzymuje się na chwilę i sam trochę nad swoim życiem się zamyśli...

"Kwiaciarka" (Flower girl) (3/6) to taka komedia romantyczna, na dni, gdy za oknem siąpi deszcz, można wejść pod koc i napić się herbaty z cytryną.. - ciepły i pogodny film, ale żadne tam aj-waj..

"Zabić wspomnienia" (5/6) - zaciekawił mnie ten film, ale ja generalnie lubię takie filmy, trochę pokręcone.. historia człowieka, którego dotknęła tragedia, stracił rodzinę i wygląda na to, że postradał zmysły, bo żyje we własnym świecie, a 'normalni' ludzie nie zdają sobie sprawy, że jest zupełnie inaczej...

"Wstyd"(2/6) - ja nie zrozumiałam tego filmu, nie zaciekawił mnie, nie zobaczyłam tej głębi i przekazu, tej psychologii, która sprawia, że film jest dobry...

"Eagle eye" (4/6)- dobra sensacja, wciągająca, zagmatwana, zagadkowa - koniec nieco ociera się o fantastykę lub o zaawansowaną technologię wojskową, ale 90% filmu trzyma przed ekranem.. koncówka przewidywalna, ale dla rozrywki można obejrzeć..

"Hanna"(4/6) - fajne kino, piękne obrazy na początku filmu, fabuła znana, szpieg, córka, ci źli agenci, dziecko wyszkolone przez ojca, świetnie daje sobie radę ze wszystkim... dobre kino, choć momentami trochę naiwne, ale jak ktoś lubi sensację, to polecam...

"Oszukana" (3/6) - to film o tym, że żona czasami nie wie, kim jest jej mąż... - taki obyczajowo-zagadkowy...

"Kłamca"( 3/6) - spodziewałam się po tym filmie lepszego  kina... aczkolwiek warto obejrzeć ze względu na to, aby zobaczyć jak człowiek może manipulować innymi ludźmi...

w opisach użyłam skali ocen 1-6 bo tak chyba jest prościej, niż opisywać treść filmu i jego walory odbiorcze

kino azjatyckie..

tak ogólnie nazywam filmy produkcji japońskiej, koreańskiej czy hongkong'skiej (jak to odmienić?)

lubię to kino... te filmy zawsze mają jakąś treść do przemyślenia, uczucia, dużo gra się oczami, ich spojrzeniem i mimiką twarzy.. poza tym to dla mnie egzotyka, możliwość poznania tych krajów nie ruszając się z domu w dalekie, wielogodzinne podróże... inna kultura, zwyczaje i obyczajowość.. od filmów obyczajowych po sensację i horror - to filmy naprawdę warte oglądania..

12

3465

 "Always" - to film o chłopaku, który był bokserem, a teraz zarabia na życie stróżowaniem oraz jako dostawca wody, poznaje niewidomą dziewczynę - zakochują się w sobie - potem on wyjeżdża na nielegalną walkę za duże pieniądze i przepada bez wieści, aż do czasu.... - ładny film...

"Człowiek znikąd" - film sensacyjny, o byłym agencie, który wiedzie spokojne życie, do czasu, gdy zostaje porwana mała dziewczynka, którą zna - fabuła przewidywalna, ale to dobre kino..

"Nocna audycja" (radio FM) - mocny i krwawy - dziewczyna, która prowadzi w radiu nocną audycję i psychopata, który dobiera się do jej rodziny - kończy się szczęśliwie, ale krew się leje..

"A moment to remember" - to historia córki właściciela firmy budowlanej i młodego chłopaka, stolarza... - obyczajowy, życiowy...

"Poongsan" - obraz społeczności, tej z Południowej i Północnej Korei, główny bohater jest kurierem, który przez granicę z narażeniem życia przewozi różne paczki a także i ludzi.. warto obejrzeć..

"Wypadek" - to trochę zawiła sensacja, płatny morderca, którego ofiary giną na skutek dobrze upozorowanych wypadków, po czym wg głównego bohatera on sam staje się celem takiego wypadku... - ciekawe kino..

a po zmierzchu nastąpił mrok...

i tak jak pisałam wcześniej, po obejrzeniu filmów sagi "Zmierzch" poświęciłam parę godzin na bardziej mroczne i krwawe filmy...

145

81110

"Droga bez powrotu" - ze szpitala psychiatrycznego uciekają wynaturzeńcy i dobierają się do grupy młodych ludzi.. - obejrzałam, ale pozostałe części sobie daruję..

"Megan is missing" - mocny, szczególnie pod koniec - traktuje o naiwności nastolatek i braku rozsądku, o zbytnim zaufaniu i chyba o pewnego rodzaju samotności wśród ludzi.. giną dwie nastolatki, kończą źle...a co i jak i dlaczego, to warto obejrzeć, ku przestrodze..

"Letni dom" - to taki horrorek o nawiedzonym przez ducha domu i kobiecie, która się przeciwstawiła złu... - można obejrzeć...

"The broken" jako "Odbicie zła" - nie jestem pewna, czy dobrze zrozumiałam ten film.. młoda kobieta któregoś dnia zauważa na ulicy kobietę, która jest jej sobowtórem, jeździ takim samym samochodem... a w domu ma fotografię z ojcem naszej bohaterki...- niby wszystko jasne, a okazuje się, że właśnie nie... - jak ktoś ma dużo czasu, to można obejrzeć..

"Syvalle salattu" jako "Body of water" - historia młodej kobiety, która wraz z dzieckiem przeprowadza się do mieściny nad jeziorem, skrywającym tajemnice... - lubię skandynawskie filmy w tym klimacie.. warto obejrzeć...

"11-11-11" - to kolejny film o duchach, wierze, przeznaczeniu i siłach wyższych - mężczyzna, pisarz, którego ojciec jest bardzo chory, postanawia do niego pojechać i zobaczyć się z nim oraz bratem, z którymi nie utrzymywał kontaktu przez dłuższy czas...

z tych filmów to godne polecenia są drugi i piąty, resztę można obejrzeć, ale jeśli się ich nie zobaczy, to niczego się w życiu nie straci...

poniedziałek, 16 kwietnia 2012
wszystko zaczęło się od "Zmierzchu"...

no więc nasza kochana TV puściła nam "Zmierzch" jakiś tydzień temu... co jak co, ale wzdrygałam się na myśl o tym, że miałabym obejrzeć taki film o wampirach, albo nie daj Boże przeczytać tę książkę... totalnie nie moje klimaty, jakieś takie wydumane, wampiry, wilki i miłość po wsze czasy...

pomyślałam jednak, że żeby powiedzieć o czymś, że się tego nie lubi na 100% trzeba to zobaczyć i co? i obejrzałam cały film... a potem.... a potem obejrzałam wszystkie następne jego części..

nie będę pisała recenzji, bo nie umiem - film mi się podobał, a głównie jego mroczność, szarości krajobrazu, niespotykane łąki kwiatów no i te Wilki....

to jednak był wyjątek, bo jakoś specjalnie 'wampiryzm' do mnie nie przemówił.... niemniej zostałam w mrocznym temacie i obejrzałam parę 'mocnych' filmów.... ale o tym już w innym wpisie..

12

34

mad dog...

dotarła do mnie przesyłka, wygrane sosy Mad Dog oraz fartuszek kuchenny, który bardzo mi się przyda... już tak dużo utytłałam moich domowych koszulek, że aż wstyd..

skupiam się bardziej na tym sosie o smaku grillowanego mięsa... muszę go niedługo skosztować..

jak tylko wykorzystam któryś z sosów do jakiejś potrawy, to nie omieszkam dać tutaj znać..

1

wtorek, 10 kwietnia 2012
szynka drobiowa z szynkowara...

chyba w zeszłym roku albo jeszcze w zeszłym przeszłym, zakupiłam sobie w internecie szynkowar.. to był czas, kiedy naszło mnie robienie własnych wędlin.. kupiłam wówczas siatkę do wędlin, ba - jelita i smaki kiełbasy szynkowej i jeszcze jakiejś, dzisiaj już nie pamiętam...

jelita i sztuczne smaki do wędlin poleciały do kosza, nie będę robić wędlin ze sztucznymi smakami ani z solą nadającą smak wędzonki - do dziś nie wiem, co mi wtedy strzeliło do głowy, żeby to zakupić, jakieś zaćmienie umysłu miałam..

ale szynkowar wreszcie się doczekał użycia.. przejrzałam internet w poszukiwaniu nauk wędliniarskich i znalazłam powtarzający się przepis na szynkę z szynkowara - czyjego jest autorstwa? nie wiem..

zrobiłam szynkę drobiową, następna będzie wieprzowa..

1

przepis:

  • pierś z kurczaka (podwójna)
  • udziec z indyka (4 nogi indycze)
  • cukier puder 1 łyżeczka
  • sól 4 łyżeczki
  • majeranek 1 łyżka
  • parę ziaren gorczycy i kolendry
  • ziele angielskie 2 ziarna (rozgniecione)
  • pieprz czarny i ziołowy (na oko)
  • czosnek 2 ząbki
  • żelatyna 1 łyżeczka (można dać 2 lub 3)
  • woda 100 ml

mięso z piersi kurczaka pokroiłam na mniejsze kawałki, z indyczych nóg odcięłam kawałki mięsa i pokroiłam na mniejsze..

mięsa wymieszałam ze sobą, a w wodzie rozpuściłam sól, cukier puder i przyprawy i zalałam tym mięso ugniatając dłońmi aż do wchłonięcia wody przez mięso..

mięso należy trochę potraktować tłuczkiem do mięsa, ale ja w całej tej ekscytacji robienia mojej pierwszej wędliny zupełnie o tym tłuczku zapomniałam..

tak przygotowanym mięsem napełniłam szynkowar, który wyłożyłam wcześniej dużą śniadaniową torebką foliową.. mięso mocno ubiłam, zamknęłam szynkowar i odstawiłam do lodówki na kilkanaście godzin..

szynkowar parzyłam przez 2 godziny w temp ok 80'C w głębokim garnku, po tym czasie wędlina studziła się całą noc.. w smaku wyszła całkiem niezła, ciekawa, na słoność dobra, tylko galaretka nie bardzo się ścięła, więc tej żelatyny można dać ciut więcej..

4

2

3

szykowar oswoiłam, więc szynki będę robić częściej.. :)

sobota, 07 kwietnia 2012
Wielkanocnie....

..tak i Zdrowych i Radosnych Świąt Wielkiej Nocy życzę Wam Wszystkim... niech pogoda nam sprzyja, Święcone smakuje, a my radujmy się z rodzinnych spotkań i odpocznijmy sobie dobrze..

1

---

ceglasto-brązowe jajka otrzymamy po ugotowaniu ich w wodzie ze sporą ilością łupin z cebuli, a po ostudzeniu można je lekko przetrzeć oliwką, która je nabłyszczy..

środa, 04 kwietnia 2012
tortilla wraps..wersja domowa..

jestem stałą klientką sklepu Biedronka, a tamże, podobnie jak i w innych sklepach, można nabyć drogą kupna gotowe tortille z długim, niestety (chyba konserwanty), terminem przydatności do spożycia... zatem, jest to dobry produkt do przechowywania w lodówce na tak zwany 'wszelki wypadek' szybkiego lunchu albo na podanie zamiast obiadu w dniu 'nic mi się nie chce gotować'..  takich dni u mnie ci ostatnio dostatek...

1

tak więc:

  • wyciągamy z lodówki gotowe tortille
  • odgrzewamy na grillowej patelni (może być zwykła, ale grillowa upiększa placki o paski)
  • kroimy ogórka w plastry, pomidory w kawałki i paprykę w paski, rwiemy trochę sałaty
  • robimy sos majonezowo-jogurtowy
  • kroimy w paski dwie piersi z kurczaka i smażymy na odrobinie oleju wcześniej przyprawiwszy przyprawami do grilla, ostrą papryką i ciutem soli
  • na ciepłe placki tortilli nakładamy po trochu wszystkiego, polewamy sosem i gotowe..

13

45

67

8

z niecierpliwością czekam na przesyłkę z wygranym u  Kasi (blog Gotowanie cieszy) piekielnie ostrym sosem, który będzie dobrym dodatkiem do pikantnej wersji tortilli dla J, wielbiącego jeść na ostro.. ale przygotuję też piekielnie ostre kąski wołowiny do łagodnego serowego fondue..

filmów dobrych ciąg dalszy nastąpił..

powtórzę za Kimś bardzo mi bliskim: ..nie to dobre, co dobre, tylko co się komu podoba.. no a mnie podobają się oglądnięte  ostatnio trzy filmy...

od którego tu zacząć?

może od "Last chance Harvey" z polskim tytułem "Po prostu miłość" - bardzo dobre kino z bardzo znanymi aktorami - Dustin Hoffman i Emma Thompson..

On, samotny rozwodnik, leci do Londynu na ślub córki, przed wylotem pracodawca daje mu do zrozumienia, aby nieco wypoczął na urlopie, by zawodowo dać szansę młodszym - Ona, samotna dojrzała kobieta, swatana przez przyjaciółki... ich drogi krzyżują się raz, a potem drugi i co z tego wyniknie zobaczcie koniecznie... bardzo ładny, ciepły i emocjonalny film... bardzo mi się podobał..

1


 

"Crush" z polskim tytułem "Wpadka" - to historia trzech przyjaciółek: lekarki, dyrektorki szkoły i policjantki - samotnych kobiet, które chodzą na randki, spotykają się w swoich domach na babskich wieczorkach plotkując, obgadując facetów i pijąc wino.. film opowiada o zauroczeniu i tragedii, która wystawia ich przyjaźń na bardzo ciężką próbę... - film naprawdę warto obejrzeć, bo jest taki babski, ciepły i momentami śmieszny do łez... ale łzy wyciska też nie tylko przez śmiech...

2

"La Fee" z polskim tytułem "Czarodziejka" - powiem tyle: odjechany film i trzeba mieć naprawdę poczucie humoru, żeby sprostać temu, aby dotrwać do końca tego filmu...  film opowiada historię nocnego portiera w hotelu, który pewnego dnia spotyka Fionę, czarodziejkę spełniającą jego trzy życzenia... co mi się rzuciło w oczy od pierwszego kadru? to, że w filmie grają aktorzy urokliwi inaczej... świetny film, tylko trzeba się wczuć w ten surrealistyczny i mistyczny momentami świat... - polecam...

3

konfitura z płatków róży w ciasteczkach francuskich..

jedną z wygranych w konkursie u Mileny (Russkaya) była m.in konfitura z płatków róży...

smakuje wybornie na świeżej bułce z prawdziwym masłem..

użyłam jej do błyskawicznych ciasteczek z ciasta francuskiego (kupnego), które pokroiłam w kwadraty i na nie nałożyłam po łyżeczce konfitury, zawijając brzegi ciastek..

1

piekłam 20 minut w temp 180 "C z termoobiegiem, ale to był chyba błąd, bo nieco je przypaliłam... wystarczyłoby im chyba z 15 minut...

2

w którąś sobotę wyjęłam puzzle...

w którąś sobotę wyjęłam puzzle.. "Letni dzień" firmy Trefl.. już kiedyś raz je układałam, ale nie ułożyłam do końca... i minęło lat parę, i wyciągnęłam je znowu...

2

chciałam się odciąć od teraźniejszości, codzienności, od świata, który jest... chciałam skupić się w ciszy nad pięciuset kawałkami kolorowych tekturowych puzzli, których układanie uspokaja, wycisza, zamyka człowieka w innym, wyimaginowanym świecie - zazwyczaj tym z puzzli.. to coś jakby przejście na drugą stronę lustra...

1

układanie puzzli to jedna przyjemność... kolejne dwie widoczne są na fotografiach... kawa i jogurtowy sernik na zimno...

3

4

cieszę się, że na diecie, którą zacznę po świętach, będę mogła jeść mój ukochany deser, tyle - że bez cukru.. bo jogurt jak najbardziej w tej wersji z żelatyną jeść będę mogła..

--

tak się rozpisałam...ale muszę dodać, że niemoc twórcza zmusiła mnie do zebrania puzzli do pudełka.. znowu nie ułożyłam ich do końca.. zaczęliśmy malowanie mieszkania.. ot, wymówka..  wymówka, żeby nie robić świąt i żeby nie przyjmować gości... 

dziczeję w tych czterech ścianach..