czytam, bo bez czytania nie potrafię żyć.. a filmy oglądam, bo lubię.. czasami nawet coś uda mi się ugotować.. ten blog piszę wyłącznie na własny użytek..
Zakładki:
Czytam:
Odwiedziłam lub odwiedzę:
Oglądam:
Słucham:
Tu zaglądam i podczytuję:
WAŻNE - potrzebna pomoc !!!
ZAKUPOWO:
niedziela, 29 maja 2011
popołudniowo....

niedziela za miastem... bardzo lubię te chwile blisko natury, na powietrzu... nad rzeką... to jakiś rodzaj wolności... zostawienia w mieście wszelkich trosk, spraw do załatwienia.. to zatrzymanie czasu, bo tam słońce rządzi dniem, a padające cienie drzew są wskazówkami tego niewidocznego zegara..


niedziela za miastem przyniosła mi talerz wczesnych czereśni prosto z drzewa... pozostały wolny czas, już po powrocie do domu,  spędziłam plując pestkami i czytając prasę kobiecą... :)

1

sobota, 28 maja 2011
chleb orkiszowo-żytni z otrąb i twarogu..

pomyślałam sobie, że może upiekę dzisiaj chleb orkiszowo-żytni, taka lekka modyfikacja słynnego przepisu na chleb wg diety Dukana...

bardziej zdrowszy, o przedłużonej trwałości, wilgotniejszy..

1

przepis:

  • jaja 6 szt
  • maślanka 250 ml (szklanka)
  • twaróg ok 200 g
  • otręby orkiszowe 30 czubatych łyżek
  • mąka żytnia 5 czubatych łyżek
  • drożdże suche 14 g, 6 łyżeczek
  • ciepła woda 0,5 szkl
  • cukier 1 łyżeczka
  • sól 1,5 łyżeczki
  • ewent.ziarna słonecznika, kminku, siemienia lnianego

drożdże z cukrem rozrobić w ciepłej wodzie, pozostałe produkty wymieszać ze sobą, następnie dodać zaczyn drożdżowy i ponownie dobrze wymieszać, odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia

w tym czasie przygotować formy na chleb, ta ilość wystarcza na 1,5 standardowej keksówki

23

wysmarowane tłuszczem obsypać otrębami

chleb piec w temp 190"C przez 40 min

środa, 25 maja 2011
pasta z tuńczyka

szybka, prosta pasta do kanapek z tuńczyka zapuszkowanego :)

1

 

przepis:

  • puszka tuńczyka
  • pół małej puszki kukurydzy
  • sól, pieprz
  • spora łyżka majonezu
  • koperek, natka pietruszki

 

cała filozofia tej pasty, to odlanie oleju z tuńczyka i wymieszanie wszystkich składników ze sobą..

2

niedziela, 22 maja 2011
bo, jeśli chcesz...

bo, jeśli chcesz zjeść na przykład ziemniaka w mundurku, albo gotowane ziemniaki z jajkiem sadzonym i mlekiem zsiadłym, albo jeśli chcesz zjeść szparagi z jajkiem w koszulce, to co wybierzesz....?

2

bo, jeśli czegoś bardzo, bardzo chcesz, to nie musisz z niczego rezygnować prawda?

bo, jeśli czegoś bardzo chcesz, to możesz pójść na kompromis....i mieć i jedno, i drugie... i niech się schowają te wyświechtane frazesy, że albo jedno, albo wcale... bo można... wszystko można, jeśli się tylko naprawdę chce....

no i mnie się jeszcze chce chcieć, na szczęście....

a zachciało mi się i ziemniaków z jajkiem i szparagów i mleka zsiadłego.....więc w czym problem?

w niczym... otóż to....

przepis:

  • młode ziemniaki 4 szt
  • szparagi (pęczek 10 szt)
  • jajka 2 szt
  • koperek
  • sól, cukier

ziemniaki umyć i ugotować w mundurkach, w osolonej wodzie ok 15-20 min, szparagi obrać, odciąć zdrewniałe końcówki i ugotować w osolonej wodzie z dodatkiem łyżeczki cukru, jajka w koszulkach ugotowałam na wodzie po szparagach, przez ok 3 min

ziemniaki pokroiłam na ćwiartki, posypałam koprem, między ziemniaki położyłam szparagi, a na szparagach spoczęły jaja w koszulce...

i to wszystko...

bo jeśli się czegoś chce.... prawda?

1

kogel mogel..

kogel mogel - szybki deser z dzieciństwa, ucierany ręcznie łyżeczką w kubku, w późniejszych latach można było posłużyć się mikserem, a jakże..

 

robię niezbyt często, tak jak pamiętam z dzieciństwa - na jedno żółtko daję 4 łyżeczki cukru, takie proporcje stosowała moja Mama i ja robię tak do dzisiaj

 jeśli starcza mi cierpliwości, ubijam kogel mogel na puszystą pianę, jeśli robię szybko, to cukier jeszcze trzeszczy w zębach..


sobota, 21 maja 2011
casarecce z kurkami..

nie mam odwagi, aby zabrać się za zawijanie casarecce domowej roboty, bo to i czasu potrzeba i miejsca w kuchni, a potem jest tyyyyyle sprzątania... zresztą najlepiej robiłoby się te kluseczki w towrzystwie włoskich kobiet w jakiejś miłej toskańskiej, na przykład, kuchni - czyż nie?

1

moje casarecce jest kupne i pewnie nic wspólnego z tym włoskim, oprócz nazwy, nie ma... kurki mrożone są coraz droższe w moim osiedlowym sklepie, cena skacze ze względu nie wiem na co, no ale grunt, że wogóle są..

23

45

marzy mi się rosół z kurek czy też po prostu zupa z kurek...bo sosy kurkowe zdarza mi się jadać w miarę często..

 6

przepis jest prosty i zapewne już gdzieś funkcjonuje na tym blogu - mięso z kurcza, kurki, śmietana i przyprawy... w miarę szybkie danie...

7

melodyjnie..

prześladuje mnie ta piosenka od czasu, gdy w tv natknęłam się na reklamę piwa..

podoba mi się... 


 

niedziela, 15 maja 2011
oberżyna z czosnkiem..

oberżyna czyli bakłażan...

Kasia ze Zbyszkiem podają najsmaczniejszą wersję smażonego bakłażana, jaką dane mi było w moim życiu jeść... i zawsze, kiedy jestem u nich, a częstują gości bakłażanem, muszę się powstrzymywać od zaanektowania dla siebie całego półmiska tych smakowitych plasterków... nikt pewnie wówczas nie zdaje sobie sprawy z jakimi emocjami wtedy się zmagam :) i jak dobre wychowanie (mam nadzieję) :) wymusza na mnie ograniczenie się do dwóch, trzech plastrów..

tak naprawdę ujrzawszy w sklepie bakłażany, zobaczyłam oczyma wyobraźni faszerowane mięsem mielonym połówki bakłażana pod kołderką tartego żółtego sera i pomidorów... ale, że jestem mało cierpliwa i to, że mięsa mielonego w mojej lodówce zabrakło, ostała mi się wersja z czosnkiem...

tak więc umyte bakłażany pokroiłam w plastry, posoliłam je z obu stron, po czym z lekka zamarynowałam na chwil kilka mieszanką aromatyzowanego oleju z dużą ilością siekanego czosnku...

obsmażałam chwilę na patelni grillowej...

z tego, co mi zostało tzn z obsmażonych plastrów bakłażana, zrobię sobie jutro do pracy szybki lunch w postaci sałatki makaronowo-bakłażanowej z sosem vinegret na zimno..

a kto wie, może nie wytrzymam do jutra i zrobię tę sałatkę na kolację :)

1

sobota, 14 maja 2011
pasta jajeczna...

och, pasta jajeczna... mój syn wyrósł już z wieku, gdy z pasty jajecznej tworzyłam dla niego myszki i jeżyki, aby przyjemniej mu się ją jadło... ja lubię ją na chlebie z masłem...

j1

przepis:

  • jajka ok 5-6 szt
  • sól, pieprz
  • cebula 1 szt
  • szczypiorek lub koperek
  • majonez 2-3 łyżki

jajka ugotować na twardo, rozgnieść widelcem lub tłuczkiem do ziemniaków, można również zetrzeć na tarce, dodać posiekaną na drobną kostkę cebulę, posolić i popieprzyć, na koniec dodać majonez i 'zielone'..

j2

i już...

j3

ja tradycyjnie dodałam i koperek i rzeżuchę dla ozdoby..

bo bez czytania nie potrafię żyć...

książki to mój nałóg... mam jeszcze dwie i pół półki nieprzeczytanych książek, więc zapas starczy może na jakieś pół roku... co jakiś czas wyciągam po kilka, często seryjnie... np o Toskanii lub kobiecych sercowych problemach, czasami o drugiej wojnie światowej, czasami biografie...

k4

ponieważ ostatatnią czytaną przeze mnie książką była 'Za dużo słońca Toskanii', jakby naturalnym było, że przygotowałam już kolejne pozycje o podobnej tematyce, ale nie tylko... jest wśród nich jedna, zupełnie odstająca od reszty...

k1

k2

k3

bo książki są jak pokarm... prawda? :)

ptasi lokatorzy...

niecodziennie trafia się taka sytuacja... otóż na działce, pod dachem na werandzie, ptaki uwiły gniazdo..

w gnieździe jakiś czas temu było pięć jajeczek, a teraz jest tam napewno cztery, jeśli nie pięć maleńkich piskląt... mają prześmieszne pierzaste czubki na główkach i jeszcze nie piszczą, ale dziobasy otwierają, że hej... ptasi rodzice krążą wciąż ze smakołykami w dziobach..

co w nich mają nie wiemy do końca, zdjęcia zrobione są z zumem, bez ingerencji w gniazdo i ptasie zwyczaje, aby ptaki nie porzuciły gniazda i młodych...

chciałabym się dowiedzieć co to za ptaki, ale nie wiem czy mi się uda to ustalić...

1

2

1

sobota za miastem...

zupełnie niekulinarnie..

pojechaliśmy dzisiaj z J na jego włości, to był bardzo mile spędzony dzień... przyroda wokół i zupełnie inna czasoprzestrzeń.. przywiozłam do domu trochę bzu... i pachnie mi teraz tak pięknie...

1

i widok w tę i w tamtą...

2

3

 

 

czwartek, 12 maja 2011
gdy na dworzu upał, skwar....

gdy na dworzu upał, skwar....ja gotuję klusek gar... bo na gorące dni i na słoneczne upały najlepiej zjeść coś lekkiego i chłodnego...

właśnie takim daniem (i szybkim) jest makaron z truskawkami.. od lat kojarzy mi się z przedszkolnym żywieniem zbiorowym, ale nie, żeby tam zaraz jakieś złe skojarzenia były...niee... nawet całkiem smacznie się kojarzy....

t1

przepis:

  • makaron - dowolny, lubię kolanka i kokardki do tej wersji
  • truskawki (mrożone najczęściej lub świeże latem)
  • śmietana 18% 2 szt
  • cukier
  • opcjonalnie biały ser

ugotowany makaron w lekko osolonej wodzie hartuję, zalewając go na koniec gotowania zimną wodą, do dużej salaterki wlewam śmietanę i wkrajam do śmietany mrożone truskawki, przelane ciepłą wodą, część truskawek rozgniatam, następnie dodaję cukier, na oko, coś ok 1/3 może niepełne 1/2 szklanki, lekko mieszam..

t2

makaron podaję letni z zimnym sosem śmietanowo-truskawkowym, czasami posypuję kawałkami białego sera.. i to wszystko

czas przygotowania 10-15 min max

t3

niedziela, 08 maja 2011
filety z podudzi duszone w sosie pieczarkowym..

kupiłam, nazwane tak w sklepie 'części z kurczaka' - a były to odkostnione filety z podudzia, idealne na 'schabowe', smaczne, wilgotne mięso - w jajku i bułce tartej...no mniaammm... ale, że schabowe (z kością, a jakże) mam w lodówce, to kurzęce filety pożeniłam z pieczarkami i zrobiłam z nich ni to potrawkę, ni to duszone w sosie pieczarkowym..

b1

zależało mi na tym, aby pieczarki nie były standardowo pokrojone w plastry, ani przesmażone na prawie czarno, zatem stanęło na grubszej kostce, bo i pieczarki były spore..

przepis:

  • filety z podudzi kurczaka  5-6 szt
  • pieczarki ok 500g
  • śmietana 18%
  • przyprawy: sól, pieprz czarny, ziołowy, majeranek, czosnek granulowany (odrobina)
  • olej, parę łyżek

umyte i osuszone filety przyprawiłam solą i obsmażyłam w garnku z obu stron do lekkiego zarumienienia, następnie dodałam pozostałe przyprawy oraz pokrojone w grubszą kostkę pieczarki

bn

całość obsmażałam jeszcze przez ok 10 minut, a następnie podlałam gorącą wodą i przykryłam garnek pokrywką, całość dusiła się jeszcze przez ok 20 minut

bm

śmietanę rozrobiłam w małej ilości wody i dodałam do mięsa pod koniec duszenia

 bb

podałam z kaszą kuskus i kwaśną sałatą tzn środkowe (najsłodsze i najsmaczniejsze) listki sałaty pokroiłam (wiem, nie powinno się kroić sałaty, ale ja kroję i będę kroić) na drobne paseczki, przyprawiłam odrobiną oleju aromatyzowanego i paroma kropli octu balsamicznego..

bbb

sobota, 07 maja 2011
cannelloni...

parę dni temu robiłam porządek w szafce z makaronami i ze zdziwieniem odkryłam aż trzy opakowania cannelloni... nie przepadam za jarską wersją tego makaronu, ze szpinakiem i fetą - wolę je nadziewane mięsem, z lekko zaznaczoną obecnością sosu pomidorowego, za to ze sporą ilością sosu serowego..

a6

przepis:

  • mięso mielone wieprzowe 0.5 kg
  • mięso mielone wołowe 0.25 kg
  • cebula 2 szt
  • czosnek 5-6 ząbków
  • olej do smażenia
  • sos pomidorowy do spagetti
  • makaron cannelloni 1 opakowanie 250g
  • ser żółty 100g
  • przyprawy: sól, pieprz czarny, oregano, papryka słodka

sos:

  • jajka 6 szt
  • śmietana 18% 250 ml 2 szt
  • ser żółty 200g
  • pieprz czarny

a1

na patelni przesmażam drobno posiekany czosnek i cebulę, dodaję mięso mielone i przyprawy, gdy mięso jest usmażone, dodaję sos pomidorowy, a na koniec ser żółty pokrojony w drobną kostkę, który lekko sklei mięso w sosie

a2

makaronu nie obgotowuję, namoczyłam go w zimnej wodzie na jakieś 15 minut

namoczone cannelloni jest w miarę elastyczne i dość dobrze daje się nadziewać mięsem, tak przygotowany makaron układam w szklanej formie lekko posmarowanej olejem, z jednego opakowania wyszły mi dwie warstwy cannelloni.. po ułożeniu pierwszej warstwy, wyłożyłam na wierzch resztę mięsa, która została po wypełnieniu wszystkich rurek makaronu, następnie ułożyłam drugą warstwę i zalałam całość sosem śmietanowo-jajeczno-serowym

a4

sos zrobiłam następująco: rozbełtałam jajka, dodałam śmietanę a następnie tarty żółty ser, przyprawiłam pieprzem..

a3

sos posypałam czerwoną papryką i oregano

piekłam 35 min w piekarniku z grzałkami góra-dół w temperaturze 190"C

a5

pozostałą część cannelloni zamierzam odgrzać nazajutrz w piekarniku..

a7

czwartek, 05 maja 2011
toskańskie smaki książkowe i nie tylko....

parę lat temu obejrzałam w tv film "Pod słońcem Toskanii" na podstawie książki F.Mayes - i trafiła mnie ta toskańska 'zaraza'... głównej bohaterce pozazdrościłam możliwości osiedlenia się w słonecznej Italii, zakupu rozwalającej się wprawdzie posiadłości, którą nasi rodacy jej wyremontowali... a potem pozazdrościłam jej słońca, spokoju, uczt na świeżym powietrzu i życia wśród ludzkich ludzi... tak, tak...ludzkich...

t1

potem filmowo oblizywałam się smakiem Toskanii w filmie "Ukryte pragnienia"...

u

książką, po lekturze której gotowa byłam się spakować i następnego dnia udać się w podróż do Toskanii była "Wzgórza Toskanii" autorstwa F.Mate, który opisuje w tej książce swoje początki na włoskiej ziemi...

wz

po tej książce sięgnęłam po następne, głodna tych opisów, ciekawa tamtego życia, smaków tamtejszej kuchni...

kolejną była pozycja  "Extra virgin" A.Hawes, w której bohaterka wraz z siostrą pomieszkiwała w domu bez wody, ogrzewania i innych wygód, za to z ogrodem pełnym oliwkowych drzewek...

e

a potem...potem przyszła fala kolejnych toskańskich wspomnień, a właściwie i Wenecji oraz Orvieto... pełne opisów prawdziwego życia we Włoszech, tego jak się prowadzi interesy we Włoszech, jak się załatwia sprawy i jak mieszka się w różnych regionach tego kraju... to, oczywiście z wątkiem płomiennego romansu i coraz to nowych smaków...

z całej tej trylogii Marleny de Blasi najbardziej podobała mi się książka "Tysiąc dni w Toskanii"...

wto

nie bez kozery po lewej stronie bloga mam linki do paru włoskich knajpek, a na pizzę zaglądam od czasu do czasu do Bella Napoli, gdzie oryginalny Włoch robi pizzę zupełnie inną, niż ta z Pizza Hut czy Telepizzy.. to zupełnie inny smak, grubość ciasta i smak dodatków...

a propos Toskanii... parę dni temu trafiłam na prezentację zdjęć tego bajkowego regionu, której autorem jest kolega z pracy, Sebastian D :) załączę tu link do youtube, mam nadzieję, że nie urwie mi głowy z tego powodu, bo zdjęcia są prześliczne...


tak też kończąc toskański temat, zakończę go książką "Za dużo słońca Toskanii" aut. D.Castagno, który o Toskanii pisze od strony rodowitego mieszkańca, a nie turysty-osadnika... kończę tę książkę właśnie...

tosca

byłabym zapomniała!

jest cudowny film "Miesiąc nad jeziorem", który jest tak bardzo klimatyczny, pokazuje Włochy przed wojną, znakomita rola Vanessy Redgrave! polecam bardzo, aby go obejrzeć, ten film jest niesamowicie, nieprzyzwoicie piękny... ile ja się naszukałam tego hotelu, w którym tak ciężko jest zarezwować sobie pokój...

film

widok na jezioro Como z Hotelu Grand Imperiale

c

źródło zdjęć książek i filmów - internet

http://toskania.matyjaszczyk.com/

blog pisarki o życiu w Toskanii - aktywny link po lewej stronie

poniedziałek, 02 maja 2011
obiad... po prostu

ot, obiad po prostu... zwyczajny, codzienny, w miarę szybki... duszone podudzia z kurczaka, najpierw opieczone, potem podlane wodą i podduszone w czasie obierania i gotowania ziemniaków, w międzyczasie obrane ogórki kwaszone, połączone z pokrojoną cebulą i pomidorem, a to wszystko w paru kroplach oleju..

cc

a na deser...owoce...

vv