czytam, bo bez czytania nie potrafię żyć.. a filmy oglądam, bo lubię.. czasami nawet coś uda mi się ugotować.. ten blog piszę wyłącznie na własny użytek..
Zakładki:
Czytam:
Odwiedziłam lub odwiedzę:
Oglądam:
Słucham:
Tu zaglądam i podczytuję:
WAŻNE - potrzebna pomoc !!!
ZAKUPOWO:
wtorek, 21 maja 2013
my funny valentine - mutt dusk..

usłyszałam o nim zaledwie w weekend... Mutt Dusk... ma nieco poważniejszy głos, niż Michael Buble..

obydwu można posłuchać w wieczory, gdy za oknem deszcz...

no i mój ulubiony klasyk...

jean claude izzo...

dużo nie napiszę, bo jeszcze nie czytałam...

zachęcona recenzją tej, podobno mrocznej, kryminalnej literatury - której lepiej nie czytać, gdy ma się podły nastrój - zakupiłam całą trylogię tego autora.. - z czytaniem zaczekam na słoneczne i spokojne dni.. :)

123

 

Jean Claude Izzo - był księgarzem, bezrobotnym, bibliotekarzem, sprzedawcą staroci, dziennikarzem „La Marseillaise”. Wydał kilka tomików poezji; jako prozaik zadebiutował w wieku pięćdziesięciu lat. Poza "Total Cheops" (1995; W.A.B. 2005) jest autorem powieści "Szurmo" (1996; W.A.B. 2006) i "Solea" (1998), które składają się na trylogię poświęconą ukochanemu miastu – Marsylii. Jego powieści zostały przetłumaczone m.in. na angielski, niemiecki i hiszpański. Na podstawie "Total Cheops" w 2002 roku powstał film w reżyserii Alaina Bévériniego, z Richardem Bohringerem i Marie Trintignant, oraz serial telewizyjny z Alainem Delonem w roli głównej.


"Rolą pisarza jest opisywanie miejsc, których w życiu unikamy. Margines społeczny jest fascynujący, dlatego zacząłem pisać kryminały". Jean-Claude Izzo


arbuzowy sezon...

nie o arbuzie będę tutaj pisać, choć bardzo lubię schłodzonego arbuza.. i najbardziej lubię jeść go nożem i widelcem..

1

napiszę o przedostatniej czytanej przeze mnie książce "Arbuzowy sezon" - to historia młodego mężczyzny, italianisty, znającego dodatkowo trzy afrykańskie języki, który znajduje pracę jako asystent Pani Prezes w wydawnictwie..i zakochuje się w niej bez pamięci..  mają romans, nawet zamieszkują razem, ale to związek bez przyszłości - bo on zakochany, ona prezesująca również w domu... powiem szczerze, że denerwowała mnie treść tej książki, to ciągłe pomiatanie mężczyzną, wyśmiewanie jego planów, nie docenianie jego starań itp - ale jak już doczytałam do końca, to stwierdziłam, że warto było zaczekać gdzieś tak do 4/5 książki :)

wówczas pojawia się inna ona, dom na Kaszubach i wielka miłość... - no i takie klimaty mnie relaksują, a o to właśnie chodziło...

czy polecam? - hmm...dla cierpliwych i wytrwałych, kto nie rzuci książką po kolejnym fochu Adeli..

takie tam...odświeżanie...

jakieś dwa tygodnie temu miałam wenę na odświeżenie starutkich foteli wiklinowych, które od lat użytkuję głównie na balkonie.. jako, że kupiłam je czerwone - tak przez dłuższy czas to pod nie był aranżowany wystrój balkonu - czerwony chodnik, czerwone kwiaty itp..

w tym roku wzięło mnie na 'pastele', no prawie... i postanowiłam mieć 'miętowe' fotele, niebieski stół i niebiesko-granatowo-fioletowe  kwiaty w skrzynkach (czyt.bratki)..

pomalowałam jeden fotel i moja wena uleciała z pierwszym podmuchem wiatru.. zgasł mój zapał, skrzynki proszą się o wypełnienie kwiatowe, a ja? a ja czekam na coś, sama nie wiem na co...

tak wyglądał fotel przed

1

a tak wygląda po malowaniu..

2

a takie kwiaty chciałabym mieć w tym roku na balkonie..

3

zdjęcie bratków pochodzi z internetu - nie znam autora

cały czas mam przekonanie, że jasna zieleń i błękit bratków, to w tym roku jest to, co będzie dobrym mariażem otoczenia mojego wypoczynku i miejsca do czytania książek..

czwartek, 16 maja 2013
książki mówione...

lubię radiowe słuchowiska albo czytane fragmenty książek - rzadko na nie trafiam, bo głównie są nadawane w pr 1 PR lub na Dwójce (chyba)..

codziennie też przejeżdżam koło osiedlowej biblioteki multimedialnej i wreszcie któregoś dnia wracając z pracy zajrzałam tam...

jest tam dział 'książek mówionych' - dlaczego nie 'czytanych'? no ale nieważne...

jako pierwszą swoją książkę mówioną wypożyczyłam "Pamiętnik niemłodej, niestatecznej panny z odzysku" - a ponieważ babskie książki lubię, szczególnie z własnego podwórka (literatura polska), tak też wysłuchałam ją 'jednym ciurkiem' zarywając noc do 3-ciej nad ranem... i gdyby była chociaż tego warta.... :) ale nie była, niestety... 

jestem, jak mi się wydaje bardzo tolerancyjną czytelniczką tudzież słuchaczką teraz i oglądaczką, ale dziwię się kto zdecydował się, że wyda tę książkę...  bo w skrócie, to książka o 46-letniej kobiecie (coś jak ja), która za każde naprawione żelazko, za każde pomalowanie drzwi czy czegokolwiek - idzie z każdym nowo poznanym facetem do łóżka... nudne, głupie, puste i szkoda czasu...  ale lektorka dobrze czytała i to jedyny plus tej pozycji :) - nie polecam

1

natomiast godna polecenia jest seria książek Camilli Lackberg - 'Księżniczka z lodu', 'Kaznodzieja' i 'Kamieniarz' - to pierwsze trzy, potem podobno jest równie ciekawie i wciągająco..

234

nie będę opisywać tych książek, wiadomo - w szwedzkie kryminały jak się już wpadnie, to wielbi się je do końca życia... :) i te książkowe i te sfilmowane..

na 'ale Kin'o w niedzielę nadawany jest obecnie serial Maria Wern, a parę dni temu widziałam też nowego Wallandera.. :)

dzisiaj wypożyczyłam trzy pozycje autorstwa Aleksandry Marininy - jej kryminały też mają dobrą opinię, ale swoją podzielę się później..

piątek, 03 maja 2013
i wszystko młode....

lubię ten czas, gdy w sklepach pojawiają się młode ziemniaki, młoda kapusta i młoda marchew w pęczkach...

wiem, wiem - egipskie, cypryjskie, podobnie jak argentyński czosnek... no i nic polskiego...hmmm...

wiem, wiem...do polskich truskawek jeszcze miesiąc albo dłużej... szparagi też nie nasze... ale wolę cieszyć się tym, co jest - niż nie cieszyć się wcale... :)

tradycyjnie w wielu domach zagościła pewnie młoda kapusta, młode ziemniaczki i nieśmiertelnik - schabowy...

dokładnie taki zestaw zakupiłam, ale nie zrobiłam schabowego - ze schabu zrobię bitki albo roladki a kapustę z ziemniaczkami mam już za sobą.. :)

1

2

tutaj: młode ziemniaki ugotowane w osolonej wodzie, a następnie lekko podsmażone na oliwie czosnkowej

kapusta: na łyżce oleju podsmażyłam cztery plastry surowego boczku drobno pokrojonego, dodałam pół cebuli, następnie podlałam wodą, dodałam poszatkowaną kapustę, sól, pieprz i dusiłam ok 30 minut

następnie zrobiłam zasmażkę z masła i mąki, ok 1/3 kostki masła i paru łyżek mąki (nie liczyłam), jeszcze chwilę gotowałam kapustę z dodaną do niej zasmażką, a na koniec dodałam parę kropli soku z cytryny i pęczek świeżego kopru..

i to by było na tyle...