czytam, bo bez czytania nie potrafię żyć.. a filmy oglądam, bo lubię.. czasami nawet coś uda mi się ugotować.. ten blog piszę wyłącznie na własny użytek..
Zakładki:
Czytam:
Odwiedziłam lub odwiedzę:
Oglądam:
Słucham:
Tu zaglądam i podczytuję:
WAŻNE - potrzebna pomoc !!!
ZAKUPOWO:
sobota, 30 lipca 2011
śliwkowo mi...

był rok 1974-ty... myślę, że wrzesień albo nawet już październik... byłam w pierwszej klasie szkoły podstawowej i musiałam zostawać na szkolnej świetlicy..

4

całkiem fajnie tam było.. wypalaliśmy na drewnianych łopatkach różne wzory i napisy, tańczyliśmy ze  starszymi uczennicami, które miały zajęcia taneczne z trenerem i mordowali utwór Guantanamera, tak bardzo, że pamiętam go do dzisiaj...


i były też takie zajęcia dotyczące owoców... jak przez mgłę pamiętam nauczycielkę, za to wyraźnie i chyba już na zawsze zapamiętam te zapachy..

nauczycielka opowiadała nam o owocach... jabłkach, gruszkach, śliwkach... dotykaliśmy każdego owocu, wąchaliśmy je, a na końcu pokroiła je na cząstki i każde z nas spróbowało ich smaku...

1

i mimo, że w domu jadałam te owoce, to właśnie tamte zajęcia utrwaliły we mnie już na zawsze zapach gruszki, śliwki i jabłka, a także to, jak smakują...

kiedy kupuję owoce, wącham je :) tak, tak.... i wracam jak w machinie czasu do roku 1974-go...

śliwki kojarzą mi się raczej ze schyłkiem lata i początkiem jesieni.. i dzisiaj, kiedy piekłam śliwkową tartę, miałam wrażenie, że lato się kończy, że za chwilę zaczną spadać z drzew kolorowe liście, w powietrzu będzie unosił się zapach butwiejących liści i traw, a chłodny wiatr będzie wiał w twarz...

jesień też lubię... nawet bardzo....czy nie bardziej, niż lato?... może......

2

tak więc zrobiłam sobie dobrze śliwkową tartą...

przepis:

  • jajka 4 szt
  • cukier 10 czubatych łyżek
  • proszek do pieczenia 1/2 łyżeczki
  • mąka 14 łyżek
  • olej 6 łyżek
  • woda 12 łyżek
  • cukier do posypania 2 łyżki
  • śliwki 60 dkg

jajka z cukrem utarłam na kogel-mogel, dodałam proszek, mąkę, olej i wodę - całość wylałam do nasmarowanej formy, rozłożyłam na cieście odpestkowane śliwki, posypałam cukrem i piekłam 36 min w temp 180'C

3

5

wartość produktów to może razem z 8 złotych... *)

*) zaczynam żyć z ołówkiem w ręku, więc będę próbować robić coś fajnego, a niedrogiego... ot, życie...psia kostka...

6

pogoda filmowa..

nie mogę się skupić na czytaniu książki, a zaczęłam "Pensjonat Sosnówka"...

przy takiej pogodzie nawet psica nie chce wychodzić na spacer, więc nadrobię zaległości filmowe..

w planach oczywiście poniższy 'Skok na kasę', bo w końcu jeszcze nie obejrzałam, a zacznę od filmu "Rodzinny dom wariatów", potem obejrzę sobie "Wieczór", rzeczony "Skok na kasę" a maraton filmowy zakończę komediowo: 'Nieszczęścia chodzą parami' i 'Jak się pozbyć celulitu'...

1

- obejrzałam

ciepły, rodzinny i świąteczny klimat, zwariowana nieco rodzina, ale z zasadami, wszechobecna miłość, romansidło, komedia i dramat w jednym... zdecydowanie polecam, kobietom głównie, kolejny film na końcu którego płakałam....

2

- obejrzałam

piękny, poruszający film, dla wąskiego grona odbiorców, do głębszych przemyśleń nad mijającym życiem, wzruszający i wyciskający łzy... przynajmniej moje.....

3

- w kolejce do obejrzenia

4

- w kolejce do obejrzenia

nieustawicznie przeszukuję internet w poszukiwaniu nie tak dawno wchodzącego do kin filmu o wnuczku, który pojechał do dziadka (trochę taki psychologiczny) i zabij, zamorduj nie mogę sobie przypomnieć tytułu, wydaje mi się, że coś...na "Pe"... 

film, i tu wyłazi moja totalna skleroza i luki w pamięci, taka moja ułomność medycznie już jakoś nawet nazwana, więc film jest produkcji albo meksykańskiej, albo marokańskiej albo tureckiej...

wiem, powinnam żywić się wyłącznie żeńszeniem, a nie kluskami... bo z moją pamięcią nie jest najlepiej :) zdarza mi się nie poznać znajomych ludzi na ulicy... no niestety tak mam... nic na to nie poradzę :(

piątek, 29 lipca 2011
roladki z papryką..

opróżniam zamrażalnik.. czas na wymianę zapasów, wobec powyższego wyciągam to, co tam mam..

wyciągnęłam paczkę kotletów schabowych i parę świeżych papryk.. co zrobić z takiego duetu najszybciej? no ba... roladki...

1

przepis:

  • schab kotlety 5 szt
  • papryka świeża 2 szt
  • mąka 2 łyżki
  • przyprawy: sól, pieprz czarny, ziołowy, liść laurowy

rozbite kotlety schabowe posolić i posypać pieprzem, papryki pozbawić pestek, pokroić na pół i te połówki zawinąć w mięso..

zawinięte roladki obtoczyć w mące i obsmażyć na patelni, aby mięso się ścięło i nie rozwijało, a następnie przełożyć do gotującej się wody z przyprawami i dusić ok 30 minut (w tej wersji byłam wygodna i poddusiłam je w leczo)

2

3

galuszki..

jó napot kivanok!

bardzo dawno temu...tak dawno, że w telewizji było maksymalnie pięć programów telewizyjnych, więc dawno... trafiłam na węgierskie kluseczki galuszki podawane do gulaszu, paprykarzu właściwie..

wyglądem przypominały nasze kluski kładzione tyle, że były takie mini, wielkości ugotowanej fasoli..

1

będąc kiedyś na Węgrzech, w Budapeszcie jadłam ugotowaną przez naszą gospodynię zupę fasolową z wkładką :) sporym kawałkiem chudego boczku i do czego zmierzam - ano do tego, że wcale ta zupa nie była taka ostra, jakbym się po węgierskiej kucharce spodziewała, że będzie :)

ciekawi mnie do dzisiaj to, że owego dnia spędziłam z tą Węgierką ze trzy godziny na wspólnej rozmowie i o dziwo ja mówiłam po polsku, ona po węgiersku, a całkiem fajnie nam się rozmawiało.. i do dzisiaj mnie to fascynuje, jak mogłyśmy się wtedy rozumieć? :)

no ale wracam do galuszek..

przepis:

  • mąka ok. 8-10 czubatych łyżek
  • jaja 2 szt
  • trochę soli
  • mleko 1/2 szkl
  • woda

jajka roztrzepać, lekko posolić, dodać mleko i rozmieszać, dodać mąkę i wyrobić ciasto na kluski, ma być bardziej gęste, niż na kluski lane (wydaje mi się, że mleko powoduje to, iż są lżejsze i bardziej miękkie, niż na samej wodzie)

ciasto przelać do torebki foliowej (grubsza folia) i odciąć róg na tyle, aby wypływające ciasto miało objętość małego palca dłoni lub nawet ciut mniej..

wypływające ciasto bardzo szybko ucinać nożem tuż przy obciętym rogu torebki, oczywiście nad gotującą się w garnku osoloną wodą, a wtedy wyjdą takie kluseczki jak widać na obrazku..

2

gotować dosłownie parę chwil po wypłynięciu.. ja te kluseczki hartuję zimną wodą, jak makaron..

3

można również do ciasta dodać serek homogenizowany i podać je w wersji z bułką tartą, masłem i cukrem a'la leniwe :)

leczo & galuszki..

lubię leczo.. :)

 

leczo kojarzy mi się z latem, kiedy pod dostatkiem są kabaczki, cukinie... kiedy w sprzedaży jest parę gatunków papryki (pamiętacie tę podłużną? kiedyś nie było takiej  jak teraz, grubej) i kiedy pomidory są smaczne i tanie, a nie pędzone chemicznie...

1

dla mnie leczo, to taki gulasz warzywny, ale dla moich Rodziców leczo to była duszona kiełbasa, zwyczajna najczęściej, z zieloną papryką.. to leczo jadaliśmy z chlebem..

moje leczo lubię samo w sobie, bez dodatków, ale zapragnęłam takiego węgierskiego akcentu i zamiast ostrości w smaku, tym akcentem zostały węgierskie kluseczki galuszki.. tak więc i leczo i galuszki i lampka schłodzonego Egri Bikaver by się zdała…

przepis:

  • cukinia 2 szt
  • papryka czerwona 3 szt
  • pomidor malinowy duży 3 szt
  • cebula 2 szt
  • ziemniak 3 szt
  • przyprawy: sól, pieprz czarny, papryka czerwona, liść laurowy

wszystkie warzywa pokroić w jednakowej wielkości kostkę/kawałki i wrzucić na gotującą się wodę, dodać przyprawy i dusić ok 30-40 min na wolnym ogniu.. ziemniaki w leczo nie występują, ale ja dodałam je po to, aby zagęściły nieco potrawę, gdy się rozgotują..

2

i jeszcze jedno: gotując to leczo, myślałam sobie o Mrouh, ponieważ Mrouh to roślinożerczyni :) i tak mi się jakoś Aguś o Tobie myślało podczas pyrkotania leczowego..

3

środa, 27 lipca 2011
filmowo...c.d.n...

jako, że niedawno w tv leciało "Lepiej późno niż później" z Diane Keaton, a dzisiaj leci na tvp 2 "A właśnie, że tak!", to tak sobie pomyślałam, że obejrzę ją sobie w "Skok na kasę", a co...

oglądałam z nią już wiele filmów, ale też kilka zostało jeszcze do oglądnięcia...

tak więc czwartek umilę sobie tą aktorką...

dk

foto: źródło Filmweb.pl

filmowe popołudnie....

z racji unieruchomienia totalnego, czyt. ból kręgosłupa, korzonków, lędźwi itp, spędziłam popołudnie przed ekranem, kontynuując oglądanie filmów z Kristin Scott Thomas i Colinem Firthem :) (cóż za duecik, mniam..mniam...) :)

na początek rozkoszowałam się filmem 'Wojna domowa' (Easy Virtue)

następnie popłakałam sobie nad filmem 'Kocham Cię od tak dawna..'

polecam obejrzenie obydwu tych filmów...

poniedziałek, 25 lipca 2011
łyżka do lodów, ziemniaków i kasz...

swoją pierwszą łyżkę do lodów, dość toporną i taką buro kolorową kupiłam jakieś dwadzieścia lat temu, ale muszę powiedzieć, że od pierwszych chwil służyła mi głównie do nakładania ziemniaków purre na talerze... do lodów to ona mi zupełnie nie służyła....

1

żyła lat kilkanaście, po czym 'wyrobiła' się, a następnie, zupełnie nie wiem jak, połamała się totalnie... (czyżby drewniane łyżki dały jej mały łomot w szufladzie z zazdrości?)

2

i oto kilkanaście dni temu zamieszkała ze mną jej młodsza siostra, prawie jak w stroju Barbie... i już zdążyłyśmy się polubić...

3

sympatyczna, prawda...?  :)

pulpet a'la klops..

pulpecik to czy klopsik?

pulpety pokulane wrzucamy na wrzątek, a klopsy pokulane*) z lekka obsmażamy przed wrzuceniem na gorącą wodę..

1

*) pokulane tj. z masy mięsnej zrobione kulki i obtoczone w mące  lub bułce tartej lub w czymkolwiek

spontanicznie wzięłam się za te pulpeto-klopsy, bo szybkie... miały być w sosie pieczarkowym, ale pieczarki wyszły :) na towarzystwo suszonego podgrzybka też nie mogły liczyć, bo... podgrzybki wyszły.. w zamrażalniku wprawdzie gdzieś głęboko powinny być mrożone, ale musiałabym wyjąć z pół zawartości zamrażarki, aby się do nich dostać...

zatem pulpeto-klopsy ugotowały się we własnym sosie...  był też chwilowy pomysł, aby dopieścić je dwiema sporymi paprykami, ale zajęłam się czym innym i papryki uleciały z pierwszym powiewem przedpołudniowego zefirka przy otwartym balkonie....

no dobra, zgięta w pół, albo raczej nierozgięta, bo kręgosłup posypał mi się na dobre i raz ciągnie, a raz nie puszcza - stanęłam przed kuchenką...

2

przepis:

  • mięso wieprzowe mielone (tym razem gotowe, czy wieprzowe? uwierzmy, że tak)
  • 2 jaja
  • cebula mała
  • bułka tarta, trzy garstki
  • sól, pieprz czarny, ziołowy, maggi, liść laurowy, lubczyk świeży
  • mąka 4 łyżki (do obtoczenia)
  • olej, margaryna do smażenia

mięso wyrobić z przyprawami, jajkami i cebulą, uformować kulki, obtoczyć w mące i obsmażyć chwilę na tłuszczu starając się, aby nie przypiec za mocno...

lekko obsmażone wrzucić na wrzątek z przyprawami i gotować ok 20-30 min, sos zagęścić w ulubiony sposób: mąką, zasmażką, ziemniakiem, chlebem razowym lub sosem z torebki

3

podałam z kaszą, bo makaronu papardelle nie chciało mi się gotować...

niedziela, 24 lipca 2011
kalafior... tradycyjnie...

tradycyjny kalafior w mojej kuchni, to ugotowany w osolonym wrzątku kalafior, podany z przesmażoną na odrobinie oleju i margaryny (nie masła) bułką tartą... ot, wszystko..

a że w kalafiory obfitują ostatnio wszystkie sklepy, prześcigając się w cenach promocyjnych za sztukę, np. 90 groszy, to grzech nie kupić i nie sprawić sobie przyjemności..czyż nie?

1

przepis:

  • kalafior
  • sól ok. 1,5 łyżeczki na ok 3-4 l wody
  • olej 1/5 szkl
  • margaryna ok 3-4 łyżek
  • bułka tarta, parę garstek

kalafior obrać, umyć i włożyć do gotującej się wody, wcześniej osolonej, gotować ok 20 minut, na roztopionym tłuszczu przesmażyć bułkę do lekkiego zarumienienia, polać nią odcedzony kalafior

2

3

poniedziałek, 18 lipca 2011
drożdżówka z serem...

drożdżówek nam się zachciało... z serem....

to zrobiłam...

1

przepis:

  • mąka ok 250 g
  • drożdże ok 15 g
  • mleko ok 1/3 szkl
  • cukier ok 5 łyżek
  • sól ciutkę
  • masło ok 2-3 łyżek
  • jajka 2 szt
  • nadzienie: ser biały ok 100g, żółtko, cukier do smaku

drożdże z odrobiną cukru rozpuścić w ciepłym mleku, jak zaczną 'chodzić' wymieszać z pozostałymi składnikami, odstawić na trochę do wyrośnięcia, uformować bułeczki, wydrążyć dołki, a w dołki nałożyć masę serową

piekłam 15 min w temp 180"C i przypiekłam, jak wszystko ostatnio... zapominam, że termoobieg daje większą temperaturę...

2

posypaliśmy cukrem pudrem, żeby były 'jaśniejsze' ;) skonsumowaliśmy z zimnym mlekiem

3

niedziela, 17 lipca 2011
miękkie jajko...

każdy ma swoją szkołę gotowania jajek na miękko... czasami gotuje się jajka 3 minuty, czasami przepisowe 4 min, a ja swoje gotuję minut 5 :)  są miękkie i na tyle ścięte, że nie mają glutków, za którymi nie przepadam..

1

jajek nie wyjmuję z lodówki przed gotowaniem, ale solę wodę, gdy się już zabulgocze i czasami, jak mam pod ręką, dodaję do wody ocet, aby nie pękały i nie wypływały..

J znalazł na jajka lepszy pomysł, otóż nakłuwa denka szpilką od pinezki biurowej, którą mam i ja, ale przy gotowaniu jaj zawsze o niej zapominam :)

2

4


jajka na miękko lubię, o zgrozo! z dużą ilością niezdrowej soli... no ale tak lubię i już, i żeby nie wiem co, nie przestanę ich solić...

3

niechętnie jednak sięgam po jajka na miękko na śniadanie w hotelowych restauracjach, w których zazwyczaj jajka są już  chłodne... bo kto widział, jeść zimne miękkie jajo? brr...

sobota, 16 lipca 2011
wieczór filmowy c.dalszy.....

dzisiaj tvn puścił jeden z moich ulubionych filmów... 'Lepiej późno niż później'... oglądałam ten film już kilkanaście razy... jeszcze nie kilkadziesiąt, ale kilkanaście... i fabuła i wnętrza...  - no po prostu lubię ten film....

fajny film, prawda? :)

pizza z gotowego ciasta...

podkuszona pięknie wyrośniętym, zapakowanym, porcjowanym ciastem na pizzę w cenie, uwaga: 0,66 zł/szt - postanowiłam, że sprawdzę co zacz....

ciasto przeleżało w lodówce dwa dni, bo 'się nie składało' jakoś, żeby tę pizzę zrobić.. no ale się doczekało i już :)

1

przepis:

  • ciasto na pizzę 1 szt/tacka
  • pieczarki ok 6 szt (raczej większe)
  • cebula 1 szt (mała)
  • szynka gotowana (6 plasterków)
  • ser żółty (6 plastrów)
  • keczup, oregano, papryka słodka, pieprz cayenne
  • opcjonalnie: pomidory, papryka (ja wolałam bez)

ciasto rozwałkować, posmarować keczupem, pieczarki i cebulę pokroić, ser zetrzeć na tarce, dodać przyprawy i piec w temp. 200"C z termoobiegiem przez ok 18 minut..

2

3

4

moja trochę się przypiekła :)

6

ps' ciasto kupne może być, prawdopodobnie będę z niego jeszcze kiedyś korzystać..

sezon balkonowy rozpoczęty..

po ulewach nastały dni bardziej słoneczne, choć rano mimo słońca, było nieco chłodno...

w wolnych chwilach można posiedzieć z książką lub krzyżówką na balkonie, tym bardziej, że pojawiły się na nim begonie..wreszcie... ten sezon wreszcie doczekał się kwiatów na balkonie... nie surfinii, nie petunii i nie pelargonii jak rok temu, a begonii, kwiatków z których, jak obiecała mi sprzedająca je starsza pani, nie będą opadać płatki...

2

3

4

sezon czytelniczo-balkonowy rozpoczęty...czytam 'Sklepik z niespodzianką' K.Michalak i muszę powiedzieć, że podoba mi się ta książka, ot typowo babska opowiastka o tym, jak bohaterce spełniają się marzenia w małej miejscowości, gdzie ludzie są sympatyczni, gdzie są czarne koty, lasy, stare kamienice i przystojni faceci... jeśli kolejne dwa tomy o Adeli i Lidce będą kontynuacją tej o Bogusi, to ja je napewno przeczytam...

1

poniedziałek, 11 lipca 2011
rolada z mięsa mielonego w cieście francuskim..

takie niby nic... ot, trochę mielonego mięsa w cieście... i na ciepło zjeść można, i na zimno...

takie niby nic... tylko, że niedawno przeczytałam artykuł o mojej ulubionej dietetyczce Gillian McKeith, no i mam teraz takiego kaca dietetycznego jak stąd do, co najmniej, Pcimia Dolnego...

takie niby nic....

1

przepis:

  • mięso zmielone z ok 1 kg łopatki wieprzowej
  • ciasto francuskie 1 op. (gotowe, nie mrożone)
  • cebula 1 duża
  • czosnek 3 ząbki
  • jaja 2 szt
  • bułka tarta (brak tej do namoczenia)
  • przyprawy: sól, pieprz czarny i ziołowy, majeranek
  • mleko 20 ml

mięso umyć, zmielić, dodać cebulę pokrojoną w kostkę (nie lubię mielonej -  musi wchodzić między zęby), czosnek zetrzeć na drobnej tarce lub wycisnąć /gdzie jest moja wyciskarka?!/, dodać przyprawy, jaja i solidnie wymieszać całą mięsną masę..

ciasto rozłożyć, a na ciasto wyłożyć masę mięsną..

2

zrolować, przełożyć do blachy, nakłuć wykałaczką, posmarować wierzch jajkiem lub mlekiem i piec 1 h 10 min w temp. ok 190"C

po upieczeniu przykryłam roladę ściereczką, aby ciasto lekko zawilgotniało od pary, bo nie chciałam, aby mi się kruszyło podczas krojenia..

podałam z kechupem i ogórkiem małosolnym...

roladę tę można też robić w cieście kruchym lub takim gotowym do pizzy...

czwartek, 07 lipca 2011
chleb z maszyny chlebowej...

miał być chleb...

póki co, są  mieszanki chlebowe via Lidl...

przeczytałam instrukcję obsługi chlebopieczki.. i nastawiłam chleb z mieszanki, po drodze ciesząc się z gumowego pędzelka, który był na wyposażeniu..

maszyna włączona, ciasto się wymieszało....

czekam.... 3 godziny 15 minut trwa cały cykl..

c.d.n...

ciąg dalszy nastąpił... maszyna mieszała, grzała i piekła....

po dwóch godzinach poczułam, że coś się pali... z maszyny leciał dymek, wyłączyłam ją i z przykrością stwierdziłam, że chleb nie wyrósł :(  spiekł mu się wierzch, wyszedł chleb kluch zakalec... coś poszło nie tak.... nie zrażam się jednak...  ponowię próbę i nie dam się maszynie :)

kraina szczęśliwości...

uwielbiam księgarnie, coraz częściej chodzi mi po głowie posiadanie takiej na własność... reaguję na książki tak, jak dziecko na cukierka czy lizaka... wchodzę do księgarni i chłonę... ten widok, zapach i żałuję jedynie, że nie mogę się podzielić i podejść do kilkunastu półek naraz... - taka to moja 'kraina szczęśiwości'....

posiedziałabym w książkach kulinarnych, podróżniczych i w poradnikach... zabrałabym ze sobą trochę kryminałów i babskich czytadeł o życiu....

wczorajszy zakup to "Za dużo wina Toskanii" i "Sklepik z niespodzianką" - ta ostatnia to totalny spontan, bo na autorkę obraziłam się ostatnio za "Rok w Poziomce" :) ale moje gniewy nie trwają długo, więc chętnie sięgnę po tę książkę....do....kawy.... :)

1

wcześniejsze dwie, to "Pensjonat Sosnówka" i "Dom w Toskanii"

2

bo jak kania dżdżu, tak ja potrzebuję teraz takich treści, jak się to wszystko kobietom udaje w życiu poukładać... szczególnie teraz, kiedy usilnie szukam pracy i miewam dni lepsze, ale i te gorsze niestety....

środa, 06 lipca 2011
ogórki małosolne..

..i lato nastało... to nic, że deszczowe... grunt, że jest...  początek lata przynosi ze sobą do naszych kuchni różne nowe smaki z sadów, ogrodów, warzywniaków, a to truskawki, a to czereśnie, a to porzeczki, maliny i ogórki gruntowe, które przy małym 'czary-mary' możemy przerobić na chrupki, wspaniały dodatek do obiadów lub kanapek...

1

przepis: (banalnie prosty)

  • ogórki gruntowe, najlepiej jak najmniejsze - ilość dowolna
  • zalewa: woda i sól:  na 1 litr wody 1 łyżka soli
  • przyprawy: czosnek, koper ogrodowy, chrzan, liść wiśni, gorczyca

ogórki dokładnie umyć, ściąć końcówki (to ścinanie końcówek pamiętam z domu rodzinnego, ale w innych domach czasami się tego nie robi i ogórki też są dobre - może dłużej się kiszą?)

wodę gotujemy, solimy - zazwyczaj przygotowuję ok 3 litr zalewy (3 l wody, 3 łyżki soli), obieram czosnek

na dno słoja kładę trochę kopru i przypraw, układam jeden rząd lub warstwę ogórków, a następnie dodaję kolejne gałązki kopru i ząbki czosnku, kawałki chrzanu i liść wiśni, dokładam ogórki do pełna

ogórki w słoju zalewam letnią lub chłodną zalewą, a po całkowitym ostygnięciu zamykam przykrywką, zakrętką lub czasami talerzykiem, który można obciążyć kamieniem...

po kilku dniach ogórki są gotowe do chrupania... można je wtedy postawić w chłodnym miejscu, aby dłużej wytrzymały..

po jednym dniu wyglądają jak ukwaszone :)

niedziela, 03 lipca 2011
pieczarkowa z makaronem..

kupiłam pieczarki do zapiekanki, ale jak to czasami bywa, ich przeznaczenie uległo zmianie i stały się składnikiem gorącej zupy w ten chłodny dzień..

1

przepis:

  • żeberko wieprzowe
  • włoszczyzna
  • przyprawy: sól, pieprz ziołowy, czarny, maggi, koperek
  • cebula mała 1 szt
  • pieczrki ok 30 dkg
  • makaron
  • śmietana 16% 150 ml

ugotować wywar na mięsie z dodatkiem włoszczyzny i przypraw, na patelni podsmażyć drobno pokrojoną cebulę i pieczarki pokrojone w plasterki

podsmażone pieczarki dodać do wywaru i gotować jeszcze ok 20 minut, zupę zabielić śmietaną*)

*) posolona lekko śmietana nie zważy się w zupie

zupę pieczarkową podaję z makaronem lub ziemniakami, jako zupę krem można podać z grzankami razowymi

gość w dom, bułki w piekarnik...

niedziela rano.. za oknem mokro, tak bardzo, że nawet psica nie chciała spacerować... przydałoby się rozświetlić ten poranek jakimś miłym, smacznym akcentem.. a że do domu zawitali goście, to świeże śniadaniowe bułeczki były dobrym pomysłem, szczególnie, że w chlebaku był chleb sprzed dwóch dni...

1

na użycie maszyny chlebowej było mało czasu, więc raz dwa trzeba było 'skombinować' szybki przepis...

przepis:

  • mąka pszenna 1/2 kg
  • drożdże świeże 40 g
  • ciepła woda 1 szkl
  • sól 2 i 1/2 płaskiej łyżeczki herbacianej
  • cukier 2 i 1/2 normalnej, z lekkim czubkiem łyżeczki herbacianej
  • olej 1 łyżka 'zupna'
  • pieczenie: 15 min, temp 190"C termoobieg

mąkę, cukier, sól, starte na tarce drożdże wymieszałam, dolałam ciepłą wodę i ponownie wymieszałam, dodałam olej i kolejny raz wymieszałam

ciasto odstawiłam w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na kilkanaście minut, po tym czasie ciasto przemieszałam raz jeszcze, podsypałam odrobiną mąki i wygniatałam przez chwilę, odcinałam po kawałku formując kulki

ułożyłam na blasze i piekłam 15 minut, po wyjęciu z piekarnika przykryłam na chwilę ściereczką, aby zmiękły...

i już...

sobota, 02 lipca 2011
drożdżowiec...

to takie dość proste ciasto drożdżowe 'z głowy', na które składniki zazwyczaj mam w domu, bo drożdże, mrożone lub świeże owoce to takie stałe produkty w moich kuchennych zapasach..

1

a do tego nie ma jak zapach domowego ciasta roznoszący się po całym domu... przynajmniej takie pocieszenie na czas przymusowego siedzenia w domu i dbania o kręgosłup..

przepis:

  • mąka pszenna 1 kg
  • świeże drożdże ok 80 g
  • cukier 1,5 szkl
  • jaja 4 szt
  • mleko 2 szkl
  • masło 150 g
  • sól 2 szczypty
  • owoce
  • kruszonka*

*) przepisu na kruszonkę jak zwykle nie podaję, bo robię na oko...

 

mąkę przesiać przez sitko do dużego naczynia, drożdże zetrzeć na drobnej tarce i wymieszać z mąką, dodać cukier i sól, ponownie wymieszać, mleko podgrzać i rozpuścić w nim masło, jajka roztrzepać jak do kotletów, lekko ciepłe mleko z masłem połączyć z jajkami i dodać do mąki z drożdżami, dobrze wymieszać i odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia..

po wyrośnięciu przelać ciasto do brytfanny (duża, standardowa blacha do ciast) i nałożyć na nie drobno pokrojone owoce ( u mnie były to truskawki, miałam ich nie za dużo) całość posypać jeszcze obficie kruszonką

piec w temp.180"C przez ok 35-40 min (piekłam w termoobiegu)

po wystudzeniu można posypać cukrem pudrem...

chlebarka...

chlebarka...nie ma takiego słowa.. a chlebaczka? chlebowniczka, chlebkarka... - neologizmy?

tak mi się zachciało nazwać urządzenie do pieczenia chleba, które dostałam w prezencie od grona przesympatycznych moich współpracowników, na moją 'nową drogę życia zawodowego', a właściwie to chyba na pamiątkę tych  prawie 14stu lat wspólnej, fajnej pracy....

1

będę z niej napewno dużo korzystać, bo chleb lubię, lubię go też piec i prezent jest jak znalazł... tym bardziej, że już od dłuższego czasu nosiłam się z zamiarem zakupu podobnej.. muszę jeszcze tylko zapoznać się z instrukcją obsługi :)

grono ofiarodawców mam uwiecznione na specjalnej tablicy :)

2

dostałam też od Basieńki przepiękne korale 'hand made' i bardzo, ale to bardzo mi się podobają..

3

4

a całość dopełnił olbrzymi i ciężki! :) bukiet słoneczników.. podzieliłam go na pięć wazonów i zdobi teraz cały mój dom..

5

przydałoby się parę słów na podsumowanie... ale... ale brakuje mi słów, którymi mogłabym opisać swój obecny stan emocjonalny w odniesieniu do ostatnich sześciu misięcy mojego życia...

6