czytam, bo bez czytania nie potrafię żyć.. a filmy oglądam, bo lubię.. czasami nawet coś uda mi się ugotować.. ten blog piszę wyłącznie na własny użytek..
Zakładki:
Czytam:
Odwiedziłam lub odwiedzę:
Oglądam:
Słucham:
Tu zaglądam i podczytuję:
WAŻNE - potrzebna pomoc !!!
ZAKUPOWO:
poniedziałek, 16 lipca 2012
zgon na pogrzebie...

uwielbiam brytyjskie filmy....wiem, wiem...powtarzam się...

widziałam cudowną komedię, godną polecenia, szczególnie dla amatorów brytyjskiego humoru

"Zgon na pogrzebie" z 2007 roku - gorąco polecam - Asia, Andzia - to coś dla Was :)

acha - jest amerykańska wersja tego filmu, z 2010 roku, ale błagam nie oglądajcie jej przed wersją brytyjską - ta angielska jest znakomita (widziałam obie)

i najnowszy film twórców tego pierwszego, już w naszych kinach - również polecam :)

"Kochanie, poznaj moich kumpli.."

nooo, to miłego oglądania...

wielkie tarcie...

kończyła mi się bułka tarta... a że lubię mieć wszystko w zapasie i nie cierpię sytuacji, gdyby mi czegoś miało w kuchni zabraknąć, tak i wpisałam ją na listę zakupów...

przechodząc przez ostatni rok dobrą szkołę oszczędnego gospodarowania stwierdziłam, że sama natrę tej bułki z wysuszonych kajzerek, co to mi je dzieci czasami nakupią i nie zjadają..

pamiętam czasy, gdy takie bułki moczyłam w wodzie lub mleku i dodawałam do mielonego mięsa, ale zawsze miałam z tym tyle babrania, że czynność tę dawno temu już mocno znielubiłam i do mięsa daję teraz bułkę tartą... szybciej, wygodniej i bez mycia naczynia do namaczania..

z nadprogramowego pieczywa robię grzanki do zup lub sałatek albo wynoszę kaczkom, co zdarza się raczej zimą, bo teraz chleba kupuję prawie w sam raz..

gdybym miała zamrażarkę z prawdziwego zdarzenia, albo chociaż lodówkę z szufladami mrożącymi, pokusiłabym się o trzymanie tam pieczywa - ale dysponuję małym zamrażalnikiem i pieczywa nie mrożę..

tak więc bułka tarta pojawiła się w domu w ciągu 10 minut (utarłam na tarce 10 kajzerek) - to szybciej, niż podróż do najbliższego sklepu..

1

2

sobota, 14 lipca 2012
czytałam, czytam, czytać będę...

daaawno nie robiłam wpisu książkowego, bo też przerwę w czytaniu sobie zrobiłam...

czytać będę:

23

15

czytam:

6

czytałam:

78

910

w pierwszej kolejności polecam "Dworek pod lipami", następnie "Droga do Różan", "Alibi na szczęście" i "Lilkę"... 

"Maciejkę" można sobie odpuścić...nawet nie pamiętam, o czym była ta książka..

opisy wstawię później, dzisiaj mam lenia ;) a poza tym "Lilka" czeka... :)

czwartek, 12 lipca 2012
bób...

dostałam trochę bobu....

ugotowany, obrany ze skórki, z odrobiną czosnku, oliwy, koperku, przesmażonej wędliny oraz makaronem.. na ciepło, rzecz jasna...

została mi jeszcze jedna porcja bobu...więc może zrobię z niego pastę? na razie pomysłu mi brak.. a może sałatkę, kto wie...

1

2

niedziela, 08 lipca 2012
córka studniarza....

dzisiejszy wieczór poświęcam "Córce studniarza".... gorąco polecam - uwielbiam filmy w tym klimacie...

sobota, 07 lipca 2012
racuchy z jagodami..

tak się już przyjęło w mojej kuchni, że wszelkie 'słodkie' placki, racuchy czy bliny robię na 'kwaśnym' czyli na zsiadłym mleku, maślance, kefirze, śmietanie czy jogurtach grecki/bałkański

wczoraj dzieciom (mają wprawdzie po 22 lata) zrobiłam racuchy z jagodami..  jagody przyniosła Synowa - z dodatków mieli: cukier puder, śmietanę, jagody i dżem z czarnej porzeczki - więc kombinacji kilka, które mogli sobie wybrać...

ja do zdjęcia wybrałam opcję: jogurt bałkański i jagody -tak ciut dietetycznie żeby było ;)

przepis: 2 jajka, szklanka maślanki, cukier (na oko), mąka (na oko), jagody - parę łyżek

1

2

czwartek, 05 lipca 2012
dietetycznie w upały....

gorąc jaki jest na zewnątrz, każdy wie.... człowiekowi niespecjalnie chce się gotować, a co dopiero jeść...

na śniadanie - puszka tuńczyka, woda z cytryną i kawa..

na przekąskę - marchewka

1

na obiad - sałata z oliwą i sokiem cytrynowym oraz twarożek wiejski

2

(mały grzeszek - mały lód waniliowy z zamrażalnika) popity wodą z cytryną

na kolację - herbata z cytryną i może jajko na twardo... zjadłabym na miękko, ale do miękkiego potrzebuję chleba z masłem - tak już mam, to dla mnie nierozerwalny duet - a na twardo mogę zjeść samo..

c.d.n.....

pieczeń z szynki...

upiekłam szynkę - był to mój debiut pieczenia w rękawie foliowym - szynka do drogich mięs nie należy, bo za kg biorą na targu 14,90 zł - kupiłam 1,5 kg - natarłam przyprawami i sosami i zostawiłam na grubą dobę w lodówce..

czego ja nie użyłam do marynaty: olej, ocet balsamiczny, tabasco grillowe, keczup, musztarda, przyprawa do grilla ziołowa, sól, pieprz kolorowy i cytrynowy, liść laurowy, majeranek i chyba już, bo nie pamiętam... :) a nie, czosnek jeszcze był...

1

szynka piekła się w temp 180"C przez ok 1 h 50 min, do rękawa włożyłam też dwie spore cebule i jedno duże jabłko ze skórką lecz bez pestek...

2

po upieczeniu sos zmiksowałam - był gęsty i nie wymagał zagęszczania mąką, w smaku był wyborny, tylko jak dla mnie ciutenieńkę za słony...

mięso było miękkie i wilgotne, na zajutrz na zimno zostało zużyte do kanapek...

szynkę podałam z kluseczkami kładzionymi, a właściwie ciętymi...


(te kluski to mało dietetyczne danie, ale dietę kontynuuję..)

przekąski....i film..

deska serów, taka na szybko, w sam raz do białego schłodzonego wina na babski wieczór z przyjaciółką... błękitny lazur, camembert z orzechami nerkowca i żółta gouda z oliwkami...

1

sałatka z sera mozzarella i pomidorów malinowych, z bazylią i własnej hand made produkcji sosem z oliwy, octu balsamico, czosnku, gorczycy, musztardy, pesto i wyciśniętego soku z cytryny oraz wody...

2

sałatka makaronowa, kluseczki casarecce, pesto bazyliowe, papryka konserwowana, ogórek korniszon, pestki słonecznika, natka pietruszki..

3

a na zakończenie wieczoru seans filmowy w Multikinie "Jak urodzić i nie zwariować?" - dzięki dziewczyny za ten miły wieczór :)

5

ryby wszelakie....

dostałam świeżo złowione ryby, ale nie pamiętam które są które - wiem jedno - były bardzo smaczne! :)

nic oprócz soli i mąki, no i odrobiny oleju nie było im potrzebne..

1

poniedziałek, 02 lipca 2012
wakacje...

żyję, żyję...

powiedzmy, że zrobiłam sobie wakacje....