czytam, bo bez czytania nie potrafię żyć.. a filmy oglądam, bo lubię.. czasami nawet coś uda mi się ugotować.. ten blog piszę wyłącznie na własny użytek..
Zakładki:
Czytam:
Odwiedziłam lub odwiedzę:
Oglądam:
Słucham:
Tu zaglądam i podczytuję:
WAŻNE - potrzebna pomoc !!!
ZAKUPOWO:
niedziela, 28 października 2012
szarlotka 'sypana'...

usłyszałam o tej szarlotce parę dni temu, przysłuchując się rozmowie koleżanek przy lunchu...

zaciekawiła mnie, bo lubię wypieki szybkie, łatwe i smaczne :)

pogrzebałam też w internecie i okazało się, że to bardzo znana szarlotka...

surowce miałam pod ręką, chęci też, czasu w zapasie, więc czemu nie?

0

przepis:

  • szklanka mąki
  • szklanka cukru
  • szklanka kaszy mannej
  • łyżeczka proszku do pieczenia
  • 100 g masła
  • 1 kg jabłek
  • dodatki: 1/4 szkl cukru do jabłek, 1 łyżeczka cukru waniliowego

mąkę, cukier i kaszę oraz proszek do pieczenia - wymieszać, jabłka obrać i zetrzeć na tarce o grubych oczkach, jabłka wymieszać z cukrami (patrz: dodatki)

formę do pieczenia wysmarować sporą ilością tłuszczu, na to wysypać część mieszanki ciasta, a następnie wyłożyć warstwę jabłek, na jabłka wysypać resztę mieszanki.. na samym wierzchu umieścić resztę masła, można pokroić je w cienkie plastry (ja tak zrobiłam) lub polać wierzch ciasta rozpuszczonym masłem (wersja zasłyszana)

można też zrobić dwie warstwy jabłek i trzy warstwy ciasta (najczęściej spotykany sposób w internecie)

piec 60 min w temperaturze 180-190"C - ja swoją zrobiłam z podwójnej ilości składników

12

34

muszę powiedzieć, że szarlotka jest niezła - choć dla mnie ciut za słodka, dałabym 3/4 szkl cukru następnym razem...

5

czwartek, 25 października 2012
jogurtowy sernik..

jogurtowy sernik - urodzinowy - dla Ewy, powstał wczoraj, późnym wieczorem...

składniki to głównie jogurt typu greckiego 4 opakowania po 400g, niecała szklanka cukru pudru oraz 5 czubatych, ale nie przesadzonych łyżek żelatyny, którą rozpuściłam w ok 180 ml gorącej wody

wymieszałam mikserem jogurt z cukrem pudrem, następnie dodałam ciepłą jeszcze żelatynę i ponownie wymieszałam..

napisy zrobiłam masą jogurtową z odrobiną kakao

galaretka truskawkowa - 2 opakowania rozpuszczone w ok 3/4 l wody

mnie sernik smakował, dziewczynom chyba też :) tak mówiły przynajmniej :)

a tak się prezentował, zanim Ewa pociachała go na kawałki :)

1

2

 

sobota, 20 października 2012
akcent jesiennego spaceru...

taki tam  hand made  obrazek jesienny z dzisiejszego spaceru...

liscie

i nawet śliwki wiedzą, co jest w życiu najistotniejsze...

sli

6

kapusta zasmażana...

nie przepadałam za tym wynalazkiem....

do czasu....

kapu1

teraz nie mogę obojętnie przejść obok, jeśli zobaczę ją w biurowej restauracji... - tak ją polubiłam...

do tego stopnia, że postanowiłam nauczyć się ją robić... no i nauczyłam się :)

kapu2

przepis był improwizowany, więc wszystko było na oko...

ze 2 kg kapusty, parę świeżych pomidorów, trochę koncentratu, ciut zasmażki z mąki pszennej, trochę majeranku, liścia, pieprzu ziołowego..

kapu3

a! i marchewkę dodałam...i trochę wieprzowiny, co by mi bogatszą była...

najbardziej z gotowanymi ziemniakami pure mi smakuje...

serowarzenie domowe..

co sobota (raczej) staram się pojechać na targ po normalne, wiejskie krowie mleko.. to zupełnie inny smak i gęstość, którą się czuje w ustach...

tłuściutka śmietana, która pływa na wierzchu, a która zebrana do słoiczka jest świetnym dodatkiem do chleba (gdy już oczywiście zgęstnieje tak, że prawie kroić można)..

pisząc te słowa łykam ślinę, bo dzisiaj akurat targowisko ominęłam, a zjadłabym takiej wiejskiej śmietany z bułką....

no ale wracając do tego mleka, to ostatnim razem postanowiłam sobie uwarzyć sera.. Mama często robiła twarożek z mleka, którego w domu było codziennie sporo - takie czasy - dostawała mleko w pracy, Tata też...więc wiadomo - mleka było dużo...

lekko kwaśne mleko podgrzewałam na małym ogniu, aby wytworzyły się serowe farfocle, następnie odcedziłam na sitku w gazie...

z 1,5 litra mleka wyszedł mi serek wielkości dwóch piąstek :) ale zabawy i wspomnień miałam wystarczająco, więc warto było...  muszę to kiedyś powtórzyć, ale z większej ilości mleka..

1serw

2serw

urodzaj jabłkowy..

dostałam od mojego brata wielgachną torbę jabłek różnych z jego działki..

część z nich zjedliśmy bez przetwarzania, z części zrobiłam jabłka do szarlotek, z kolejnych ugotowałam kompot, którego nie robiłam hmmm... ho ho, a może i jeszcze dłużej...

kompo1

kompo2

została mi tych jabłek jeszcze jedna miseczka, którą doglądam na balkonie (tam chłodniej, no i muszki owocówki nie latają po domu) - może się skuszę na szarlotkę 'paskową' - nie pamiętam jak się ta szarlotka nazywa, ale cieniutkie plasterki położone warstwa na warstwie...

pożyjemy, zobaczymy...

kompo4

kompo5

różowiutki kompot znowu cofnął mnie do dzieciństwa....

czwartek, 04 października 2012
podróż w czasie...

mokry wieczór... mokre ulice odbijające światła latarni i czerwone światła stopów samochodów przede mną....

chwila przed 19-stą..wyjeżdżam z biura w stronę staruszka Dworca Zachodniego, w drogę - do domu...

zapinam pas przed wyjechaniem na Aleje i włączam radio... i już nie mam pewności, czy to RMF Classic, którego słuchałam rano, czy też zaczarowane radio... bo nagle trafiam w czasoprzestrzeń...

wieczór, mokra ulica, mało samochodów, cisza wieczornego miasta i ta piosenka w radiu....

przeniosło mnie  do innego życia... gdzieś na nowojorską ulicę... jesienią...13 lat temu....

i zrobiło mi się cudownie....

i już wiem o jakiej płycie napiszę do Mikołaja....

ps' zapewne już się domyślacie, czego dotyczył mój poprzedni wpis :)  otóż tak! pracuję, od września :) wśród fajnych ludzi, tych samych, co poprzednio :)