czytam, bo bez czytania nie potrafię żyć.. a filmy oglądam, bo lubię.. czasami nawet coś uda mi się ugotować.. ten blog piszę wyłącznie na własny użytek..
Zakładki:
Czytam:
Odwiedziłam lub odwiedzę:
Oglądam:
Słucham:
Tu zaglądam i podczytuję:
WAŻNE - potrzebna pomoc !!!
ZAKUPOWO:
sobota, 20 października 2012
urodzaj jabłkowy..

dostałam od mojego brata wielgachną torbę jabłek różnych z jego działki..

część z nich zjedliśmy bez przetwarzania, z części zrobiłam jabłka do szarlotek, z kolejnych ugotowałam kompot, którego nie robiłam hmmm... ho ho, a może i jeszcze dłużej...

kompo1

kompo2

została mi tych jabłek jeszcze jedna miseczka, którą doglądam na balkonie (tam chłodniej, no i muszki owocówki nie latają po domu) - może się skuszę na szarlotkę 'paskową' - nie pamiętam jak się ta szarlotka nazywa, ale cieniutkie plasterki położone warstwa na warstwie...

pożyjemy, zobaczymy...

kompo4

kompo5

różowiutki kompot znowu cofnął mnie do dzieciństwa....

czwartek, 04 października 2012
podróż w czasie...

mokry wieczór... mokre ulice odbijające światła latarni i czerwone światła stopów samochodów przede mną....

chwila przed 19-stą..wyjeżdżam z biura w stronę staruszka Dworca Zachodniego, w drogę - do domu...

zapinam pas przed wyjechaniem na Aleje i włączam radio... i już nie mam pewności, czy to RMF Classic, którego słuchałam rano, czy też zaczarowane radio... bo nagle trafiam w czasoprzestrzeń...

wieczór, mokra ulica, mało samochodów, cisza wieczornego miasta i ta piosenka w radiu....

przeniosło mnie  do innego życia... gdzieś na nowojorską ulicę... jesienią...13 lat temu....

i zrobiło mi się cudownie....

i już wiem o jakiej płycie napiszę do Mikołaja....

ps' zapewne już się domyślacie, czego dotyczył mój poprzedni wpis :)  otóż tak! pracuję, od września :) wśród fajnych ludzi, tych samych, co poprzednio :)

środa, 05 września 2012
better days ahead...

wtorek, 21 sierpnia 2012
wielce niezdrowo....

wielce niezdrowo

ale co tam -

będzie z niego*) Hipopotam..  :)

 

fry1

  • ziemniaki 10 szt
  • olej rzepakowy - na oko - ok 3/4 szkl
  • sos: majonez + ketchup
  • parę ziaren soli

fry2

*) mój syn, który dostał dzisiaj taki dodatek po zupie pomidorowej

babeczki malinowe...

upiekłam dzisiaj babeczki malinowe, bo coś słodkiego chodziło za mną od rana - takiego domowego wypieku...

mali1

nie wiedziałam co upiec, wiedziałam tylko, że mam się nie napracować, nie chodzić do sklepu i nie czekać na to zbyt długo :)

wyciągnęłam więc z lodówki i szafek:

  • 3 jajka
  • 1 szkl cukru
  • 1 szkl mrożonych malin
  • 1 płaską łyżeczkę proszku do pieczenia
  • dwa chlusty aromatu cytrynowego (esencja do ciast)
  • 100 g masła
  • 8 czubatych łyżek mąki
  • 1/2 szkl mleka

i na kruszonkę

  • 25g masła
  • 4 czubate łyżki mąki
  • 2 czubate łyżki cukru

ubiłam jajka z cukrem, dodałam proszek i esencję, następnie dodałam masło, mąkę i mleko

do ukręconego mikserem ciasta dodałam mrożone maliny i wymieszałam to łyżką

ciasto wyłożyłam do foremek i posypałam kruszonką

babeczki piekłam 25 min w temp. 170"C z termoobiegiem - wyszło mi 12 szt

babeczki fantastycznie smakują jeszcze ciepłe...ojej, te....maliny...mniam...mniam :)

mali2

mali3

różności filmowe...

miesiąc mnie nie było tutaj na blogu - wakacje sobie zrobiłam blogowe...

w międzyczasie obejrzałam parę filmów, przeczytałam parę książek...

najmilej wspominam skandynawskie mroczne filmy kryminalne.. ale nie pogardziłam też komedyjkami romantycznymi...

ostatnio oglądałam..

(opisy później)

zbawoverdodens

polmroknobelsnighfall

nianiasmakilipcaniewidzialnyswiat

zabojcaztokioklamstewkapierscien

nagaprawdacafejeslitylko

takajakjalacaralatete

polowfaceciod

i trochę dokumentu...

most

wigw

plot

leniwe leniwe...

przepis na kluski leniwe już kiedyś podawałam...

le1

kiedyś kiedyś, pamiętam, zagniatało się leniwe na stolnicy, kroiło ukośnie i gotowało w wielkim garze dla całej rodziny...

w czasie modnego singlowania nie chce się człowiekowi brudzić stolnicy, więc raz dwa rozrabiam jajko z serem, cukrem i mąką, przelewam do torebki z dziurką i ścinam nożem (tępą stroną noża) nad garnkiem z osolonym lekko wrzątkiem

le2

le3

uwaga: nie stosować cienkich śniadaniówek, bo pękają - najlepsze są torebki z grubszej folii - jak torebki strunowe do mrożonek itp

a jak leniwe u mnie, to wiadomo - i masełko, i bułeczka i cukier.... - owszem, można z samym topionym masłem (moja siostra kładzie normalne masło na gorące kluski i tak się rozpuszcza) ale dlaczego nie dać sobie odrobiny szczęścia więcej w postaci bułki? :)

le4

zupa kurkowa...

kurki zawsze i odwiecznie kojarzyć mi się będą z dzieciństwem i wakacjami na wsi... ze zbieraniem kurek w pobliskim lesie i rosołem kurkowym ciotki Anieli..

kur1

corocznie gotuję sobie kurkową zupę i nie mam na nią jednego stałego przepisu - głównie jest to młoda włoszczyzna, ziemniaki i kurki - wszystko gotowane na wodzie bez mięsa i kości..

ale też czasami gotuję wywar z kurczaka i na tym wywarze gotuję np krupnik z pęczaku czy innej kaszy z dodatkiem kurek, czasem pokrojonej fasoli szparagowej czy też z dodatkiem garści suszonych grzybów - taki misz masz czasami, byle by tylko były w tej zupie kurki..

kur2

kur3

fasolka szparagowa..

fasolkę szparagową z bułką tartą najczęściej jadamy latem 'w sezonie' na ową.. lubię zarówno żółtą jak i zieloną, choć może tę drugą bardziej...

f1

nigdy nie pamiętam jak posolić wodę, bo zawsze i fasoli jest na oko i tej soli w wodzie też...

co do czasu gotowania to też różnie, więc jak mija 15 minut to stoję niecierpliwie nad garnkiem i sprawdzam co chwila 'czy już?'...

potem tylko trochę masła i tartej bułki na patelnię a potem... potem oddaję się błogiej rozpuście..

f2

poniedziałek, 16 lipca 2012
zgon na pogrzebie...

uwielbiam brytyjskie filmy....wiem, wiem...powtarzam się...

widziałam cudowną komedię, godną polecenia, szczególnie dla amatorów brytyjskiego humoru

"Zgon na pogrzebie" z 2007 roku - gorąco polecam - Asia, Andzia - to coś dla Was :)

acha - jest amerykańska wersja tego filmu, z 2010 roku, ale błagam nie oglądajcie jej przed wersją brytyjską - ta angielska jest znakomita (widziałam obie)

i najnowszy film twórców tego pierwszego, już w naszych kinach - również polecam :)

"Kochanie, poznaj moich kumpli.."

nooo, to miłego oglądania...

wielkie tarcie...

kończyła mi się bułka tarta... a że lubię mieć wszystko w zapasie i nie cierpię sytuacji, gdyby mi czegoś miało w kuchni zabraknąć, tak i wpisałam ją na listę zakupów...

przechodząc przez ostatni rok dobrą szkołę oszczędnego gospodarowania stwierdziłam, że sama natrę tej bułki z wysuszonych kajzerek, co to mi je dzieci czasami nakupią i nie zjadają..

pamiętam czasy, gdy takie bułki moczyłam w wodzie lub mleku i dodawałam do mielonego mięsa, ale zawsze miałam z tym tyle babrania, że czynność tę dawno temu już mocno znielubiłam i do mięsa daję teraz bułkę tartą... szybciej, wygodniej i bez mycia naczynia do namaczania..

z nadprogramowego pieczywa robię grzanki do zup lub sałatek albo wynoszę kaczkom, co zdarza się raczej zimą, bo teraz chleba kupuję prawie w sam raz..

gdybym miała zamrażarkę z prawdziwego zdarzenia, albo chociaż lodówkę z szufladami mrożącymi, pokusiłabym się o trzymanie tam pieczywa - ale dysponuję małym zamrażalnikiem i pieczywa nie mrożę..

tak więc bułka tarta pojawiła się w domu w ciągu 10 minut (utarłam na tarce 10 kajzerek) - to szybciej, niż podróż do najbliższego sklepu..

1

2

sobota, 14 lipca 2012
czytałam, czytam, czytać będę...

daaawno nie robiłam wpisu książkowego, bo też przerwę w czytaniu sobie zrobiłam...

czytać będę:

23

15

czytam:

6

czytałam:

78

910

w pierwszej kolejności polecam "Dworek pod lipami", następnie "Droga do Różan", "Alibi na szczęście" i "Lilkę"... 

"Maciejkę" można sobie odpuścić...nawet nie pamiętam, o czym była ta książka..

opisy wstawię później, dzisiaj mam lenia ;) a poza tym "Lilka" czeka... :)

czwartek, 12 lipca 2012
bób...

dostałam trochę bobu....

ugotowany, obrany ze skórki, z odrobiną czosnku, oliwy, koperku, przesmażonej wędliny oraz makaronem.. na ciepło, rzecz jasna...

została mi jeszcze jedna porcja bobu...więc może zrobię z niego pastę? na razie pomysłu mi brak.. a może sałatkę, kto wie...

1

2

niedziela, 08 lipca 2012
córka studniarza....

dzisiejszy wieczór poświęcam "Córce studniarza".... gorąco polecam - uwielbiam filmy w tym klimacie...

sobota, 07 lipca 2012
racuchy z jagodami..

tak się już przyjęło w mojej kuchni, że wszelkie 'słodkie' placki, racuchy czy bliny robię na 'kwaśnym' czyli na zsiadłym mleku, maślance, kefirze, śmietanie czy jogurtach grecki/bałkański

wczoraj dzieciom (mają wprawdzie po 22 lata) zrobiłam racuchy z jagodami..  jagody przyniosła Synowa - z dodatków mieli: cukier puder, śmietanę, jagody i dżem z czarnej porzeczki - więc kombinacji kilka, które mogli sobie wybrać...

ja do zdjęcia wybrałam opcję: jogurt bałkański i jagody -tak ciut dietetycznie żeby było ;)

przepis: 2 jajka, szklanka maślanki, cukier (na oko), mąka (na oko), jagody - parę łyżek

1

2

czwartek, 05 lipca 2012
dietetycznie w upały....

gorąc jaki jest na zewnątrz, każdy wie.... człowiekowi niespecjalnie chce się gotować, a co dopiero jeść...

na śniadanie - puszka tuńczyka, woda z cytryną i kawa..

na przekąskę - marchewka

1

na obiad - sałata z oliwą i sokiem cytrynowym oraz twarożek wiejski

2

(mały grzeszek - mały lód waniliowy z zamrażalnika) popity wodą z cytryną

na kolację - herbata z cytryną i może jajko na twardo... zjadłabym na miękko, ale do miękkiego potrzebuję chleba z masłem - tak już mam, to dla mnie nierozerwalny duet - a na twardo mogę zjeść samo..

c.d.n.....

pieczeń z szynki...

upiekłam szynkę - był to mój debiut pieczenia w rękawie foliowym - szynka do drogich mięs nie należy, bo za kg biorą na targu 14,90 zł - kupiłam 1,5 kg - natarłam przyprawami i sosami i zostawiłam na grubą dobę w lodówce..

czego ja nie użyłam do marynaty: olej, ocet balsamiczny, tabasco grillowe, keczup, musztarda, przyprawa do grilla ziołowa, sól, pieprz kolorowy i cytrynowy, liść laurowy, majeranek i chyba już, bo nie pamiętam... :) a nie, czosnek jeszcze był...

1

szynka piekła się w temp 180"C przez ok 1 h 50 min, do rękawa włożyłam też dwie spore cebule i jedno duże jabłko ze skórką lecz bez pestek...

2

po upieczeniu sos zmiksowałam - był gęsty i nie wymagał zagęszczania mąką, w smaku był wyborny, tylko jak dla mnie ciutenieńkę za słony...

mięso było miękkie i wilgotne, na zajutrz na zimno zostało zużyte do kanapek...

szynkę podałam z kluseczkami kładzionymi, a właściwie ciętymi...


(te kluski to mało dietetyczne danie, ale dietę kontynuuję..)

przekąski....i film..

deska serów, taka na szybko, w sam raz do białego schłodzonego wina na babski wieczór z przyjaciółką... błękitny lazur, camembert z orzechami nerkowca i żółta gouda z oliwkami...

1

sałatka z sera mozzarella i pomidorów malinowych, z bazylią i własnej hand made produkcji sosem z oliwy, octu balsamico, czosnku, gorczycy, musztardy, pesto i wyciśniętego soku z cytryny oraz wody...

2

sałatka makaronowa, kluseczki casarecce, pesto bazyliowe, papryka konserwowana, ogórek korniszon, pestki słonecznika, natka pietruszki..

3

a na zakończenie wieczoru seans filmowy w Multikinie "Jak urodzić i nie zwariować?" - dzięki dziewczyny za ten miły wieczór :)

5

ryby wszelakie....

dostałam świeżo złowione ryby, ale nie pamiętam które są które - wiem jedno - były bardzo smaczne! :)

nic oprócz soli i mąki, no i odrobiny oleju nie było im potrzebne..

1

poniedziałek, 02 lipca 2012
wakacje...

żyję, żyję...

powiedzmy, że zrobiłam sobie wakacje....

poniedziałek, 18 czerwca 2012
dieta kopenhaska...(dzień 7) i od nowa...

wczoraj był dzień siódmy, najgorszy, bo na kolację wielkie NIC, myślałam że nie wytrzymam tego 'nic', bo rano zakręciło mi się w głowie i zrobiło mi się słabo... trudno, przekąsiłam dwa małe pomidorki, bo chyba bym padła jak długa... może to upał, może niedożywienie.. nie wiem...

zdjęć nie zrobiłam, bo menu podobne...

dzisiaj dzień 8, który ma takie samo menu jak dzień 1 - więc nie będę robić zdjęć...

waga niestety stanęła nie wiedzieć czemu... może jednak ruszy się w końcu jakoś widowiskowo :)

jadłospis dnia siódmego:

  • Śniadanie: 1 kubek herbaty (najlepiej zielonej) bez cukru/u mnie jednak kawa/
  • Obiad: 1 pierś (150 g) kurczaka grillowana lub z piekarnika, 1 świeży owoc
  • Kolacja: NIC

c.d.n...

sobota, 16 czerwca 2012
dieta kopenhaska...(dzień 6)

wczoraj wieczorem chodził mi po głowie wielki kawał czekolady...chodził i chodził, mruczał i kusił, ale nie skusił... dzisiaj za to, w południe, ktoś robił w pobliżu grilla i tak mi pachniało mięskiem, cebulą, że aż strach... no pokusy są wielkie...

  • Śniadanie: 1 kubek czarnej kawy, 1 kostka cukru, 1 mała kromka pieczywa (grzanka)

foto kawy nie mam, też dzisiaj szybko ją jakoś wypiłam i nie byłam na tyle głodna, aby zjeść grzankę, nie miałam chęci, być może powinnam się zmusić, ale zamiast grzanki był kubek wody z cytryną..

1

  • Obiad: 1 duszona pierś kurczaka bez skóry, 5 liści sałaty z łyżką oliwy z oliwek i sokiem z cytryny

pierś ugotowałam, a do sałaty dodałam parę liści świeżego młodego szpinaku i trochę kiełków brokułowych, do tego paręnaście kropel cytryny i parę psików mgiełki z oliwy.. muszę powiedzieć, że choć pierś pojedyńcza, to danie iście sycące było..

2

  • Kolacja: 2 jajka na twardo, 1 duża starta marchewka

 

trzeć czy nie trzeć?...o to jest pytanie!....  c.d.n.....

piątek, 15 czerwca 2012
dieta kopenhaska...(dzień 5)

jadłospis chyba bardziej odda piąty dzień mojej diety, niż zdjęcia - bowiem tego dnia zdjęć jak na lekarstwo...

  • Śniadanie: 1 duża starta marchewka z sokiem z cytryny

marchewki nie starłam, zjadłam schrupawszy ją jak królik

1

  • Obiad: 1 duża (300 g) chuda gotowana ryba (pstrąg, dorsz lub sola) z sokiem z cytryny. Rybę można także usmażyć bez tłuszczu.

filet z makreli został uduszony/ugotowany na patelni, niestety fotki nie doczekał, primo - nie był zbyt fotogeniczny, secundo - zjadłam go prosto z patelni, byłam głodna jak wilk..

  • Kolacja: 1 duży befsztyk wołowy (200 g), 5 liści sałaty, pół paczki (6-8 główek) gotowanych brokułów

jak pech to pech, mój befsztyk zmienił kolor i zapach, wobec tego nie nadawał się do obróbki cieplnej - w zamian za to zaserwowałam sobie dwa jajka na twardo z brokułami..

2

waga spada...

czwartek, 14 czerwca 2012
filmowo w czerwcu...

trochę filmów obejrzanych ostatnio...

132

456

789

101112

"Absentia" 4/6 - dziwny film, ni to horror, ni to archiwum x, ni to obyczaj..ale obejrzałam z zainteresowaniem.. to taki nietypowy film, warto obejrzeć..

"Zabójczy spadek"  4/6 - schemat: dom po ojcu, jakieś zjawy, tajemnica, trochę dreszczy na plecach, trochę lejącej się krwi i kończy się dobrze.. dla wielbicieli gatunku...

"W mroku zła"  5/6 - mocny, piątka za zakończenie...to horror, ale padłam na końcu ze śmiechu...histerycznego...

"Kidnaper" 3/6 - trochę sensacji, ojcu porywają dziecko - co robi? porywa dziecko porywacza.. lubię czasami popatrzeć na to egzotyczne kino..

"Moja dziewczyna jest agentką" 3/6 - no można sobie popatrzeć, jak nie ma nic lepszego do oglądania... trochę akcji, trochę zawiłości, zbiegów okoliczności i dobre zakończenie..

"Jetsam" (Kobieta z plaży)  4/6 - sensacyjny, można obejrzeć, zaciekawił mnie opis, ale jest wiele takich filmów..

"Dead awake" 2/6 - dziwny, niby na początku całkiem normalny film o młodym chłopaku pracującym w zakładzie pogrzebowym, ale potem się pogubiłam i nie zrozumiałam tego filmu..

"Kupiliśmy ZOO" 4/6 - ciepły, fajny film, o rodzinie, zmianie domu, przyjaźni, współpracy i z happy endem...

"Wampiry i świry" 5/6 - tak głupi, że aż śmieszny, dla tych, którzy znają sagę 'Zmierzch' - uchachałam się po pachy...

"Widzę cię" 2/6 - aż się wstydzę, że oglądnęłam ten film do końca.... strata czasu.. nie moje klimaty...

"Bocznica" - to taki paradokument o wczasach na Helu... jak ktoś tęskni za prl'em to może obejrzeć.. czasy współczesne, ale jakby to było dawno i nieprawda...

"Rise" (Zemsta po śmierci)  2/6 - horror, sf - zawsze przy takich filmach zastanawiam się, kim jest scenarzysta, tzn co miał na myśli.. 'takie se' :)

dieta kopenhaska...(dzień 4)

kolejny dzień...czwarty z trzynastu...

śniadanie: kawa (nie będę zmuszać się do kostki cukru, bo nie słodzę kawy)

obiad: 1 jajko, 1 tarta marchewka, serek wiejski granulowany, trochę kiełków brokułów

1

kolacja: sałatka owocowa, jogurt naturalny

4

i woda, woda, woda...

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 19