czytam, bo bez czytania nie potrafię żyć.. a filmy oglądam, bo lubię.. czasami nawet coś uda mi się ugotować.. ten blog piszę wyłącznie na własny użytek..
Zakładki:
Czytam:
Odwiedziłam lub odwiedzę:
Oglądam:
Słucham:
Tu zaglądam i podczytuję:
WAŻNE - potrzebna pomoc !!!
ZAKUPOWO:
poniedziałek, 26 grudnia 2011
ryba faszerowana w galarecie...

na koniec dań świątecznych zostawiłam mój autorski popis zdobniczy :)

to coś jak przedszkolne robienie szlaczka kolorowymi kredkami w linijkach zeszytu... talentu nie posiadam, ale za to zabawę miałam przednią, co mi zupełnie zrekompensowało piątkowe całodzienne stanie na nogach w kuchni...

ryba faszerowana ta-dam!

1

muszę dodać, że dwa półmiski tej ryby pojechały na Wigilię do domu jednej z moich dobrych znajomych... i to właściwie dla niej te dekoracje, bo swoją domową rybkę zalałam tylko galaretą przyozdabiając marchewką, groszkiem i oliwką w stylu abstrakcyjnym ;)

przepis:

  • ryba mrożona (mintaj) 1,5 kg (odchodzi glazura)
  • cebula 2 szt średniej wielkości
  • bułka tarta 1 szkl
  • masło roślinne 1 łyżka
  • jaja 4 szt
  • bulion: włoszczyzna 1,5 pęczka i 1 mała cebula, 2 łyżeczki cukru,
  • przyprawy: sól, cukier 4 łyżeczki, pieprz czarny i ziołowy po 2 szczypty
  • żelatyna ok 6-8 łyżeczek na 1 litr wywaru
  • dekoracja: groszek zielony, por, marchewka, czarna oliwka, ogórek kwaszony, papryka czerwona, natka pietruszki, cytryna, rzodkiewka

rybę rozmrozić i zmielić wraz z cebulą, masłem i bułką tartą dwukrotnie, dodać wszystkie przyprawy i dobrze wymieszać, dodać jaja i ponownie dobrze wyrobić...

zawinąć bardzo ścisło w lnianą ściereczkę lub gęstą gazę (polecam jednak ściereczkę) i przygotować bulion z warzyw i cebuli, dodać szczyptę soli i 2 łyżeczki cukru, do gotującego się bulionu włożyć rybę i gotować całość ok 1 godziny

wyjąć rybę i ostudzić, aby stężała, po czym pokroić w plastry i ułożyć na półmiskach, udekorować wg fantazji :)

wywar odcedzić z warzyw i przefiltrować przez ściereczkę lub filtr kawowy - dodać żelatynę

gdy wywar z żelatyną będzie chłodny, zalać nim przygotowaną rybę i wstawić do lodówki, aby stężała..

podawać z kroplą majonezu..

2

tutaj przed zalaniem galaretą..

świąteczne mięsiwa...

uwielbiam schab ze śliwką... i w ogóle pieczone mięsa.. schab karkowy czy boczek...

w te święta, jak już wcześniej pisałam, odpuściłam sobie szynkę i baleron - upiekłam dosłownie kawałek schabu karkowego z przyprawą włoską i dużą ilością ząbków czosnku oraz wspomniany schab środkowy ze śliwką, do którego nie dawałam czosnku, a tylko tradycyjnie sól, majeranek, trochę przyprawy do grilla..

środek schabu nacięłam długim nożem na krzyż i wcisnęłam w kilogramowy kawałek pół opakowania suszonych śliwek

obydwa mięsa piekłam w temperaturze 180"C przez dwie godziny, studziłam w folii, w której się piekły.. wyszły soczyste i smaczne..

1

2

śledź na słodko...

był czas, kiedy nie przepadałam za słodkim smakiem tego śledzia, ale dla świętego spokoju i tradycji świątecznej jadałam jeden kawałek, co by Mamie mojej przykrości nie robić... z czasem przyzwyczaiłam się do tego smaku tak bardzo, że świąt nie wyobrażam sobie bez tego śledzia, a dodatkowo to jest tak, jakby ze śledziem Mamy, była Ona z nami w każde święta...

śledź od kilkunastu lat nazywamy z rodzeństwem 'śledziem Mamy', bo gdy nam Jej zabrakło, chcieliśmy chociaż w ten sposób zachować Jej cząstkę dla nas...

nie zrozumie tego ktoś, kto nie stracił swoich bliskich.. i kto nie stracił możliwości odtwarzania ulubionych smaków czy to w święta, czy od okazji do okazji... a okazuje się, na przykładzie mojej rodziny, że jest to wbrew pozorom, bardzo...bardzo dla nas ważne...

dzisiaj, mając lat 45 wiem już, jak ważne jest uczestniczenie w przygotowywaniach świątecznych wraz z Rodzicami i uczenie się rodzinnej kuchni... mając lat 15 czy 20 nie wiedziałam, jak ważne jest podglądanie tego, jak gotują Mama z Tatą, jak ważne jest zapisywanie przepisów na kartkach, karteluszkach czy w książkach kucharskich... jak ważne są smaki naszego dzieciństwa i młodości, gdy chcemy je potem odtworzyć z naszych wspomnień....

1

śledź na słodko wg Mamy (przepis):

  • 1 kg śledzia solonego z beczki (lub współczesne filety matiasa)
  • 3-4 szt cebuli
  • ocet 10%  1 szkl
  • woda 2 szkl
  • cukier 50-55 łyżeczek
  • przyprawy: kolendra 1 łyżeczka, gorczyca 1 łyżeczka, 4 liście laurowe, 10 ziaren ziela angielskiego, pieprzu czarnego

zagotować wodę z octem, cukrem i przyprawami

śledzia namoczyć - solonego na noc, filety na 20 minut, cebulę pokroić w plasterki lub piórka, filety pokroić na kawałki, przełożyć do słoja na zmianę z cebulą i zalać przestudzoną zalewą..

po paru dniach spróbować zalewę, gdy jest za mało słodka, dosłodzić 3-4 łyżeczkami cukru

w niektórych domach śledzia na słodko tzw.katolika jada się z gotowanymi ziemniakami..

wigilijna kapusta z fasolą...

z tą kapustą wigilijną to bywało przez lata różnie... bywała sama, bez grzybów, czasami z grochem, czasami z fasolą... a ja lubię i oko nakarmić, dlatego też ugotowałam kapustę z grzybami i z fasolą..

kapustę gotuję z dodatkiem oleju lnianego, z grzybami suszonymi, a czasami dodaję też grzyby mrożone (jeśli akurat mam)...

gotuję wolno i długo... tegoroczna jest z marchwią, bo taką kapustę kupiłam, a wybierać marchwi mi się nie chciało...

fasolę gotowaną osobno dodaję na koniec...

1

sałatka, makowiec i klops...

i sałatka jarzynowa, i makowiec, i klops (tym razem bez jajka w środku) pojawiają się również na moich stołach świątecznych...

zarówno tym wigilijnym, jak i wielkanocnym... to taka standardowa trójka...

kiedyś klopsa robiła moja Mama, potem na długie lata został zapomniany... aby przed dziesięciu laty ponownie trafić na świąteczny stół za sprawą, że tak powiem....sercową...

klops niedoszłej Teściowej nie ma sobie równych, ale nigdy nie starałam się rywalizować, bo to jest po prostu niemożliwe i już... nie można podrobić smaku drugiej gospodyni, ja to wiem i dlatego też wciąż powtarzam, że można zrobić podobnie, ale napewno nie tak samo...

moje klopsy były już  i z groszkiem zielonym, i z marchewką, były też z jajkami przepiórczymi, a tegoroczny zrobiłam bez jajka, za to z natką pietruszki...

1

3

2

sałatka

4

i makowiec (ciasto drożdżowe i masa makowa)

5

barszcz z pierogami...

w dzieciństwie i w młodości barszcz czerwony wigilijny jadało się w naszym domu rodzinnym z fasolą jaś... i już... żadnych uszek i nic więcej... tylko ta fasola..

ja barszcz czerwony bardzo lubię, a zaadoptowałam go w swojej kuchni do popijania pasztecików, krokietów lub pierogów z kapustą i grzybami...

muszę przyznać, że w tym jednym przypadku jestem mocno przywiązana do glutaminianu sodu i jedyny barszcz czerwony, który przyswajam to ten rozpuszczalny z torebki... no cóż, widać nie dane mi było ugotować barszczu Maminego, a te z kartonów z dodatkiem jabłek, to absolutnie nie mój smak...

1

a pierogi z kapustą i grzybami odkąd pamiętam, zawsze na Wigilię robiła moja siostra Jola.. kiedy była z dala od domu, pierogi na świąteczny stół, niejako w 'spadku' robiła Monika, jej córka.. i tradycja była wówczas zachowana... teraz to Monia jest z dala od domu, a na tegoroczną kolację wigilijną pierogi znowu zrobiła siostra...  przepisu nie znam, ale zapytam i dopiszę, jeśli Jola się tym przepisem ze mną podzieli :)

2

wigilijne kluski z makiem..

kluski z makiem pojawiają się na moim stole, podobnie jak i na stołach mojego rodzeństwa raz w roku, właśnie w Wigilię...

dawno temu, gdy Wigilię szykowała nasza Mama, a mak kręciła maszynką do mięsa, kluski te były z własnoręcznie robionego przez Mamę ciasta makaronowego, które dość szybko zastąpiła gotowym makaronem...

może powinnam się zawstydzić z faktu, że ja maku nie gotuję i nie kręcę przez maszynkę, bowiem od paru ładnych lat używam gotowej masy makowej..

w tym roku użyłam masy z puszki, którą w ubiegłym roku dostałam od swojego Taty na trzy tygodnie przed świętami, z której miałam zrobić te kluski... ale Tatko wziął i umarł sobie... i  ubiegłego roku klusek z makiem nie zrobiłam... bo świąt jako takich, radosnych nie było..

na te święta Tatowa puszka doczekała się użycia, a ja do niej kupiłam liściasto-choinkowy makaron...

a całe mecyje, to wymieszanie ugotowanego, jeszcze ciepłego (rozmiękcza masę) makaronu z gotową masą makową...

1

wigilijne ryby...

nietypowo w te święta odstąpiłam od zakupu karpia... z racji tego, że w sakiewce nie za bogato, kupno karpia uznałam za zbytek.. karp nie jest przeze mnie rybą lubianą i właściwie to do tej pory gościł na moim stole z dwóch powodów: dla tradycji i dla tradycyjnej łuski w portfelu.. karpia zastąpił w tym roku pstrąg (cenowo podobny, a o ileż smaczniejszy), a łuski? no cóż.. zeszłoroczne łuski coś niecoś zaczarowały, a przyszły rok pokaże czy bez łusek z wigilijnego karpia dam sobie radę...

pstrągi mają smaczne rybie mięso i wcale nie tak dużo ości... wypatroszone, oskrobane pokroiłam na dzwonka, dobrze posoliłam i tak poleżały sobie przez noc.. otoczone następnie w mące i usmażone na oleju były jedną z potraw na wigilijnym stole...

1

zaś kilka dorodnych dzwonek usmażonych na złoto zalałam zalewą z octu (10%) 1 część, wody 4 części, przypraw: pare ziaren ziela angielskiego, czarnego pieprzu, gorczycy, liścia laurowego i kilku ziarenek cukru, do tego dodałam plaster cebuli i nieco żelatyny, aby powstała galareta, która samoistnie nigdy z moich 'chudych' ryb mi nie powstała...

2

piątek, 23 grudnia 2011
wesołych świąt!

 

*


Zdrowych i Wesołych Świąt Bożego Narodzenia!


*

 

x

wtorek, 20 grudnia 2011
świąteczne menu...

do Świąt dni kilka..  zakupy zrobię we czwartek, żeby wszystko było świeże, bo piątek mam zamiar spędzić w kuchni właśnie, krojąc, pichcąc, kolęd słuchając..

być może, gdybym miała zamrażarkę z prawdziwego zdarzenia lub lodówkę z pojemnym zamrażalnikiem, to pewnie część mięs lub pierogi miałabym już gotowe, chociaż niespecjalnie lubię odmrażane jedzenie..

tegoroczne świąteczne potrawy, jak i całe Święta będą skromniejsze, zarówno  w ilości dań, jak i w wydatkach..

nie wiem jeszcze na co dokładnie się zdecyduję, ale pożyjemy, zobaczymy...

  • barszcz czerwony czysty z krokietem kapuściano-pieczarkowym
  • kapusta wigilijna z grzybami
  • sałatka jarzynowa
  • ryba smażona (karp dla łuski)
  • tatar ze śledzia
  • śledź na słodko
  • pierogi z kapustą i grzybami (zrobi siostra)
  • ryba faszerowana w galarecie
  • kluski z makiem
  • makowiec
  • chleb domowy z kminkiem
  • kapusta z łazankami
  • kompot z suszu
  • pieczone ziemniaki (do śledzia)
  • schab karkowy pieczony
  • schab pieczony ze śliwką
  • klops (opcjonalnie)

rezygnuję w tym roku z szynki i baleronu, które od dawna były tradycją na świątecznym śniadaniu, jadane z ćwikłą.. te, dostępne obecnie na codzień, nie są już takim rarytasem na stole, jak kiedyś, gdy byłam dzieckiem...

lista jest długa, ale wszystkiego będzie po troszku, żeby nie zostawało i żeby nie trzeba było jeść tego przez parę dni z kolei... nikt tego nie lubi...

grunt, że choinka już jest...

1