czytam, bo bez czytania nie potrafię żyć.. a filmy oglądam, bo lubię.. czasami nawet coś uda mi się ugotować.. ten blog piszę wyłącznie na własny użytek..
Zakładki:
Czytam:
Odwiedziłam lub odwiedzę:
Oglądam:
Słucham:
Tu zaglądam i podczytuję:
WAŻNE - potrzebna pomoc !!!
ZAKUPOWO:
piątek, 02 grudnia 2011
jabłkowy urodzaj...

nie często zdarza się tak, że w domu pojawia mi się spora ilość jabłek.. część z nich zjadana jest ot tak, po prostu jako przekąska między posiłkami, czy też do drugiego śniadania do pracy (syn)..

1

(źródło foto: wikispaces.com)

jabłko można upiec w całości i zjeść jako deser z odrobiną konfitury włożonej do środka po wydrążonym ogryzku,  można piec szarlotki z surowych tartych jabłek lub też z jabłek prażonych albo też przygotować wspaniałe chutneye do mięs z dodatkiem cebuli i przypraw..

można też kawałki jabłek zawijać w ciasto francuskie i piec smakowite ciastka..  z jabłek można wyciskać sok, który nie jest tak klarowny jak ten ze sklepu..

ja na nadmiar jabłek mam sposób - kroję je w drobną kostkę po czym gorące zamykam w słoikach..  oprócz tego, że takich jabłek używam do ciast i ciasteczek - stosuję je również do gotowanego ryżu ze śmietaną i właśnie łyżką lub dwiema takich jabłek..

2

przepis:

  • jabłka ok 10 szt
  • cukier trzcinowy (z melasą) ok 20 kostek

jabłka obrać, pokroić w kostkę, przełożyć do garnka i podlać odrobiną wody, dodać cukier i prażyć je do miękkości bądź do oczekiwanego wyglądu..

można zakwasić odrobiną soku z cytryny (ja użyłam soku z mandarynki) aby zbyt bardzo nie ściemniały..

3

# kiedy mam chęć na ciepłe 'pieczone' jabłko, wykrawam ogryzek i wstawiam jabłko do mikrofali na 2-3 minuty w zależności od jego wielkości.. ja mam deser a w domu unosi się przesmaczny zapach...

niedziela, 29 maja 2011
popołudniowo....

niedziela za miastem... bardzo lubię te chwile blisko natury, na powietrzu... nad rzeką... to jakiś rodzaj wolności... zostawienia w mieście wszelkich trosk, spraw do załatwienia.. to zatrzymanie czasu, bo tam słońce rządzi dniem, a padające cienie drzew są wskazówkami tego niewidocznego zegara..


niedziela za miastem przyniosła mi talerz wczesnych czereśni prosto z drzewa... pozostały wolny czas, już po powrocie do domu,  spędziłam plując pestkami i czytając prasę kobiecą... :)

1